Home EuropaNiemcyDolna Saksonia Brunszwik – miasto Henryka Lwa

Brunszwik – miasto Henryka Lwa

by Podroże z Mamą i Tatą

Zapraszamy Was na spacer po Brunszwiku – świetnym przystanku w drodze do Holandii lub pomyśle na jednodniową wycieczkę podczas odwiedzania Dolnej Saksonii. Miasto jest bardzo urozmaicone – znajdziecie tutaj zarówno zabytki jak i nowoczesne połączenia starego i nowego oraz piękne parki. Jeżeli lubicie muzea, to podobno muzeum Herzog Anton Ulrich Museum należy do jednych z ciekawszych w Dolnej Saksonii.

Brunszwik robi wrażenie

Spora wyspa, która powstała dzięki opłynięciu jej dwoma odnogami rzeki Oker musiała być doskonałym miejscem na zbudowanie grodu. Z jednej strony naturalna przeszkoda, którą można wykorzystać jako dodatkowy sposób na ochronę siedliska, z drugiej strony źródło wody i jedzenia. Nic dziwnego, że ludzie mieszkają tutaj od setek lat.

Panorama Burgplatz z zamkiem Dankwarderode

Stare Miasto, które zdecydowanie warto zwiedzić, to tak na prawdę połączenie kilku osad. Stąd kilka placów z fontannami, kościołami i oczywiście ogródkami kawiarenek i restauracji. Łączy je plątanina uliczek, na których znaleźliśmy zabawne rzeźby – np. kolumnę z kilkunastoma kotami. W bruku zaś uważne oko znajdzie kostkę z czapką trefnisia – szlak ten prowadzi turystów po ciekawych miejscach w mieście.

czapka trefnisia – znajdźcie ją w bruku!

To co się rzuca w oczy podczas spaceru to mieszanina zabudowy historycznej z nowymi plombami. Dokładniejsze wczytanie się w napisy na budynkach pokazują, że nawet te, które na pierwszy rzut oka wyglądają na stare są tak naprawdę zrekonstruowane na podstawie planów z XIX wieku. Wynika to z tragicznej historii miasta, które zostało poważnie zniszczone podczas II Wojny Światowej.

Brunon i Henryk, czyli kto zbudował miasto

Podobno nazwa miasta pochodzi od imienia założyciela Brunona II i słowa wik, które oznacza miejsce wypoczynku kupców. Jednak w herbie i na każdym kroku znajdziecie tutaj symbol innego władcy – Henryka Lwa, który zbudował tutaj w XII wieku zamek, katedrę i mury miejskie. Zatem w wielkim skrócie to jemu miasto zawdzięcza swoje bezpieczeństwo i rozkwit. Co ciekawe ród z którego pochodził Henryk Lew- dynastia Welf była tutaj aż do 1918 roku.

Burgplatz

Cały plac otoczony jest pięknymi zabytkami – katedrą, która jest połączona przejściem nad ulicą z zamkiem oraz drewnianymi domami, które należały do kupców. Zamek Dankwarderode jest historyczną siedzibą Henryka Lwa, ale to co obejrzeć możemy dzisiaj to dziewiętnastowieczna wariacja na temat średniowiecza – styl romantyczno-romański. Zamek zbudowany w tym miejscu przez księcia był przez stulecia przebudowywany. W XIX doszczętnie spłonął i wtedy postanowiono go odbudować, ale zamiast odtworzyć budynek sprzed pożaru architekci zbudowali coś w stylu romańskim plus odrobina wyobraźni. Efekt jest bardzo przyjemny dla oka. Jednak pewnym rozczarowaniem jest informacja, że budynek zamiast 800 lat ma „tylko” 130! Wszystko zależy do punktu widzenia – dla Amerykanów to nadal straszny staroć, dla Europejczyków …. no cóż i tak budynki, które obecnie podziwiamy były tyle razy przebudowywane i rozbudowywane, że dojście który kamień był kładziony 800 lat temu jest nie do zrobienia.

Lew Brunszwicki, czyli jeszcze trochę lwów

Na środku placu stoi Lew Brunszwicki . Jest to kopia – symbol miasta i władzy. Oryginał został dolany w brązie w XI wieku i jest przechowywany w zamku. Ma trzy metry długości i waży 880 kg. Do zamku można wejść i zwiedzić muzeum, które się w nim znajduje. Znajdziecie tam poza lwem kolekcję średniowiecznych obrazów.

Domy kupieckie Hunebostel i Veltheim – klasyka muru pruskiego.

Jednak nasza uwagę na Burgplatz najbardziej przykuły wspaniałe domy Hunebostel i Veltheim z muru pruskiego. Pierwsza rzecz, która zastanawia, to po co są zielone drzwi na wyższych piętrach? Otóż gdy przyjrzycie się dokładnie zauważycie na szczycie hak, który był elementem prostego kołowrotka. Za jego pomocą wciągano towaru np. bele płótna na wyższe piętra, gdzie je składowano. Na dole były zapewne reprezentacyjne sale spotkań kupców, ale towar lubili trzymać blisko siebie.

Z reszta Brunszwik należał do związku miast Hanzy (o którym więcej przeczytacie w naszym wpisie o Lubece), co gwarantowało bogactwo i wpływy samych mieszczan.

Piękna snycerka na fasadzie budynków przedstawia życie codzienne mieszkańców w okresie renesansu. Można przyjrzeć się ich ubraniom zarówno tym codziennym jak i nietypowym jak strój mężczyzny z oślimi uszami. Zupełnie jednak zaskoczyły nas stwory, które znajdują się nad drzwiami. Jeden z nich ewidentnie robi kupę do otwartych ust głowy, która znajduje się poniżej. Mieliśmy dużo zabawy wyszukując zabawne scenki na budynku. Zachęcamy Was do urozmaicania sobie oglądania z dziećmi architektury właśnie szukając ciekawych postaci na budynkach.

Największa kwadryga w Europie, a pod spodem…wejście do galerii handlowej

Pałac w Brunszwiku jest galerią handlową

Poza zamkiem Henryka Lwa w Brunszwiku znajduje się również pałac, który ostatecznie przekształcono w nowoczesne centrum handlowe – Schloss Arkaden. Oryginalny pałac został zniszczony podczas II Wojny Światowej do tego stopnia, że zdecydowano się go w 1960 roku rozebrać. Odbudowano go w XXI wieku z wykorzystaniem kilkuset zachowanych elementów. Na szczycie ma największą w Europie kwadrygę – czyli rzeźbę przedstawiająca rydwan ciągnięty przez konie. Co ciekawe wyrzeźbioną przez polskiego artystę.

Jest to dość zaskakujące wykorzystanie resztek po pałacu, ale być może dobrze, że nie stoi tutaj tradycyjna galeria jak wszystkie? Z boku galerii znajdziecie wejście do muzeum pałacowego (Schloss Museum), gdzie wyeksponowano zdjęcia i zabytki z pałacem związane.

Trochę zabawnej odmiany

Happy Rittzy House

Zabawny budynek zaprojektowany przez nowojorskiego architekta bardzo wyróżnia się z otoczenia. Jest w sumie niewielki, ale za to bardzo radosny. Znajdziecie go zaraz obok Schloss Arkaden. Nie można go zwiedzać w środku.

Miasto jest otoczone pięknymi parkami, które rozciągają się wzdłuż rzeki. Jest to świetny pomysł na relaks po kilku godzinach spędzonych na chodzeniu po mieście

Brunszwik – parkowanie

Najszybciej zaparkujecie w centrum na jednym z licznych parkingów piętrowych, które są oczywiście płatne. Można również zostawić samochód dalej od centrum i się przejść.

Brunszwik – nocleg

My nocowaliśmy w Hotelu Aquarius, który śmiało możemy Wam polecić. Hotel znajduje się na obrzeżach Brunszwiku i trzeba mieć samochód, aby z niego skorzystać. Ma duży bezpłatny parking i świetne, różnorodne śniadanie. Z hotelu wychodzą ścieżki do lasu – można sobie zrobić fajny spacer w zieleni. Duży pokój z wygodnymi łóżkami to kolejna zaleta tego miejsca. Doskonały na kilka dni jak i jako hotel na jedną noc. Szczególnie, że cena jest atrakcyjna w porównaniu z okolicznymi. Jeżeli szukacie noclegu w tej okolicy można go obejrzeć tutaj>>>

Reklamy
0 comment
0

You may also like

Chętnie się dowiem co sądzisz o tym wpisie. Dodaj swój komentarz!

Ta strona używa ciasteczek w celach statystycznych. Jako blog podróżniczy Podróże z Mamą i Tatą dbamy o ochronę danych naszych czytelników. Wasze dane nigdy nie będą narażone na umyślne niebezpieczeństwo. Nie są one sprzedawane ani przekazywane podmiotom trzecim. Polityka prywatności obowiązuje wszystkie osoby odwiedzające nasz serwis. Szczegóły poznasz w naszej polityce prywatności. Jeżeli nie wyrażasz zgody możesz zrezygnować. Zgadzam się Dowiedz się więcej

Polityka prywatności i ciasteczek
%d bloggers like this: