Home RegionDolny ŚląskDolina Baryczy Dolina Baryczy z dzieckiem. Antonin i okolice na rowerze.

Dolina Baryczy z dzieckiem. Antonin i okolice na rowerze.

by Podroże z Mamą i Tatą

Tym razem postanowiliśmy zobaczyć naszą ulubioną Dolinę Baryczy od innej strony, czyli jej wielkopolską część. Antonin jest jedną z bardziej znanych miejscowości tego regionu ze względu na jezioro Szperek z plażą oraz drewniany, myśliwski zamek księcia Antoniego Radziwiłła, od którego imienia pochodzi nazwa wsi.

IMG_5190

Myśliwski pałacyk na planie ośmiokąta

Sam zameczek nie jest wielki. W końcu była to tylko siedziba, która powstała w latach 20tych XIX wieku w lasach należących do ordynacji Radziwiłłów, aby mieć gdzie przenocować i bawić się podczas polowań. Pomimo faktu, że wielkość nie zaskakuje, to projekt zlecono znanemu architektowi Karlowi Friedrichowi Schinkel. Zaprojektował od budynek na planie ośmiokąta z czterema skrzydłami. Centrum pałacu stanowi zdobiony w myśliwskie trofea piec z przewodem kominowym. W zamyśle architekta budynek miał przypominać namiot rozbity na leśnej polanie. Spory ten namiot, ale bardzo ciekawy, szczególnie w środku.

Obecnie znajduje się tutaj hotel z restauracją. Co roku w ramach festiwalu „Chopin w barwach jesieni” odbywają się w zamku koncerty muzyczne, w których uczestniczą wybitni pianiści z całego świata.

Barwna historia rudego degenerata

Historia jego właścicieli jest tak ciekawa, że warto ją zgłębić. Co prawda obecny właściciel zamku chwali się głównie pobytem Fryderyka Chopina, który muzykował tutaj z rodziną Radziwiłów w tym piękną Elizą zakochaną w pruskim następcy tronu, ale jego ostatni właściciel to postać, której biografia nadaje się na film. Michał Radziwiłł, prawnuk Antoniego,  spowodował, że pradziad nie raz przewracał się w grobie. Po pierwsze uważał się za Niemca, co budziło w jego rodzie zgrozę. Nazywano go degeneratem również dlatego, ze był nałogowym hazardzistą oraz bawidamkiem. W zasadzie obie te rzeczy były ze sobą połączone. Hrabia szukał wyjścia z długów za pomocą pieniędzy, które należały do jego kolejnych żon. W pewnym momencie został oskarżony o bycie bigamistą, a kolejny ślub z brytyjską miliarderką, wdowie po handlarzu diamentami, unieważniony. Pałac w Antoninie postanowił podarować w prezencie Hitlerowi, bezskutecznie próbował też wpisać się na volkslistę. Zmarł w 1955 roku na Teneryfie na łasce swojej kolejnej żony, która przygarnęła go bez grosza przy duszy. Zastanawiam co nią powodowało, bo ciężko by mieć jej za złe, gdyby nie chciała go znać.

IMG_5203Jezioro Szperek

Jezioro, to brzmi dumnie, ale w sumie jest to duży, malowniczo położony, staw. Teren ten miał promenadę spacerową już w latach międzywojennych. Dziś jest tutaj plaża (symbolicznie płatna), można wypożyczyć rower wodny lub popływać łódką. Jesienią, gdy odwiedziliśmy to miejsce była cisza i spokój, jednak myślę, że latem miejsce to jest oblegane również przez mieszkańców campingu Lido.

Jeżeli będziecie w tym miejscu zajrzyjcie do Restauracji Lido na pyszną rybę z lokalnych stawów, pierogi i żurek.

IMG_5198.jpgRowerem dookoła stawów

Z Antonina piękną, dębową aleją jedziemy szlakiem rowerowym w kierunku na stawy. Po drodze mijamy początek ścieżki dydaktycznej w rezerwacie Wydymacz. Ścieżka ma 2 kilometry i 12 tablic informacyjnych. Ponieważ nie mieliśmy co zrobić z rowerami nie zwiedziliśmy jej, ale wyglądała ciekawie. Jego głównym punktem jest staw Wydymacz.

Jest tutaj wiele drzew pomnikowych o znacznych rozmiarach. Mają fantastyczne kształty i niesamowicie popękana korę. Do najstarszych należy dąb szypułkowy, który ma około 400 lat i 24 metry wysokości. Wiele drzew zasiedlonych jest przez kozioroga dębosza, największego chrząszcza w Polsce, o niesamowicie długich czułkach. Ponieważ kozioróg lubi mieszkać w starych dębach jego środowisko się gwałtownie kurczy.

Szlak zielony skręca nad stawy, my jednak postanowiliśmy pojechać dalej szlakiem czarnym. Okazało się to o tyle nietrafionym pomysłem, że trasa jest mocno zapiaszczona. Dla dorosłego nie jest to wielką przeszkodą, ale nasza córka co chwilę zsiadała z roweru. Droga dochodzi po około 4 kilometrach do szosy. Ponieważ dalszy odcinek trasy rowerowej okazał się prowadzić w piasku, gdzie co chwila się zakopywaliśmy, wróciliśmy na szosę. Na szczęście droga Dębnicy nie jest szczególnie uczęszczana. Na początku miejscowości można skręcić w prawo i ulicą Chopina dojechać do Trzcielin. Znajduje się tutaj duży kompleks stawów rybnych – Stawy Przygodzkie, które najlepiej obserwować z wieży obserwacyjnej na jeziorze Trzcielin Nowy.

Z Trzcielin nadal asfaltem dojeżdżamy do Huty i wracamy zielonym szlakiem do Antonina. Na wielu odcinkach nie minął nas ani jeden samochód. Nie da się ukryć, że jest to znacznie przyjemniejsza jazda niż po piasku.

IMG_5200

Obserwacja ptaków w Dolinie Baryczy

Na każdą wyprawę do Doliny Baryczy bierzemy lornetkę. Niedawno dostałam w prezencie lornetkę firmy Bushnell Falcon 10×50. Najciekawszy jest mechanizm Insta Focus, który powoduje, że bardzo szybko wyostrzamy obraz. Nawet taki okularnik jak ja może dostosować obraz do własnej wady wzroku i obserwować przyrodę. Na dodatek dzięki dużej jasności można obserwacje również prowadzić wieczorem. Lornetka ma torbę i pomimo, że wydaje się na pierwszy rzut oka duża waży tylko 750 gram.

Nad jeziorami w okolicy Antonina można obserwować poza krzyżówkami i łabędziami krzykliwymi, liczne łyski, perkozy oraz czaple siwe. Latem urzędują tutaj również czaple białe.


Reklamy
0 comment
0

You may also like

Chętnie się dowiem co sądzisz o tym wpisie. Dodaj swój komentarz!

Ta strona używa ciasteczek w celach statystycznych. Jako blog podróżniczy Podróże z Mamą i Tatą dbamy o ochronę danych naszych czytelników. Wasze dane nigdy nie będą narażone na umyślne niebezpieczeństwo. Nie są one sprzedawane ani przekazywane podmiotom trzecim. Polityka prywatności obowiązuje wszystkie osoby odwiedzające nasz serwis. Szczegóły poznasz w naszej polityce prywatności. Jeżeli nie wyrażasz zgody możesz zrezygnować. Zgadzam się Dowiedz się więcej

Polityka prywatności i ciasteczek
%d bloggers like this: