Słowiński Park Narodowy – najpiękniejsza plaża w Polsce

Większość polskich plaż w sezonie odstrasza -masy ludzi, śmieci, parawany. Są jednak takie miejsca, które przyprawiają o zachwyt. Należy do nich plaża w Słowińskim Parku Narodowym.

No comments

Mam takie wspomnienie z dzieciństwa. Idę leśną ścieżką, piasek wymieszane z igłami przesypuje się między placami. Pachnie żywicą. W oddali słychać pomruk. Wspinam się po wydmie. Szum jest coraz bardziej wyraźny. I nagle staje przed moimi oczami! Niebieskie niebo styka się z niebieskim, falującym morzem. Zbiegam w dół, wprost na piękną, pustą plażę.

Szczerze mówiąc, po zobaczeniu wielu zabetonowanych plaż w Polsce, bałam się, że nie ma już takich miejsc, gdzie znów przeżyję zachwyt Bałtykiem. Wtedy pojechaliśmy do Smołdzina.

Wycieczka po Słowińskim Parku Narodowym

Aby zobaczyć Słowiński Park Narodowy trzeba dojechać do parkingu w Człopinie, który znajduje się na obrzeżach parku. Parking jest płatny, tak samo jak wstęp na teren Parku Narodowego. Parkingi są dwa. Zachęcamy, aby zatrzymać się na tym bliższym, z którego prowadzi droga do latarni morskiej w Czołpinie.

W drodze do latarni miniecie niewielki kompleks budynków zwany Osadą Latarników. Zbudowano ją pod koniec XIX wieku i była w pełni samowystarczalna. Znajdowała się tutaj stodoła, chlew, kurnik, obora oraz cztery mieszkania. To stąd codziennie wędrował do pracy latarnik. Życie tych ludzi było nierozerwalnie związane z morzem i pulsującym światłem latarni.

Kilkuset metrowe podejście po schodach prowadzi do latarni. Ma ona 25 metrów wysokości i można ją zwiedzać od maja do końca września. Warto zobaczyć widoki z jej szczytu, szczególnie, że bilety wstępu nie są drogie.

Szlak prowadzi dalej lasem sosnowym, który wygląda jak z bajki. Drzewa są powykręcane, skaczą po nich promienie słoneczne. Dziw, że nie spotkaliśmy wróżek. Pewnie obserwowały nas zza konarów. Po około kilometrze dotarliśmy nad morze.

Możecie wyobrazić sobie nasz zachwyt, gdy wspinaliśmy się po wydmie, nasłuchując rosnącego pomruku morza. Piasek osypywał się pod nami, więc trzeba było mocno się wspinać. Dotarliśmy do szczytu, skąd roznosił się widok na spokojne morze i zupełnie pustą plażę.

Czerwona Szopa

Na spacer wzdłuż plaży można pójść na zachód i dotrzeć do Czerwonej Szopy, gdzie zejście na plażę jest płaskie i nadaje się na rowery lub wózki. Czerwona Szopa to duży czerwony budynek, który służył kiedyś jako budynek ratowniczy. W jednej części stała łódź, a w drugiej konny wóz z liną, która wystrzeliwano w kierunku osiadłych na mieliźnie statków.

Obecnie latem znajduje się tutaj bar z napojami, lodami i rybą z frytkami.

Wydma Człopińska

Jeżeli zdecydujecie się na kierunek wschodni, to po około 2 kilometrach, dotrzecie do Wydmy Człopińskiej. Trzeba uważać na wskazówki w kierunku lądu. Wydma to niesamowite miejsce. Można się tutaj poczuć jak na pustyni! Podejścia mogą okazać się ciężkie dla małych dzieci oraz osób niewprawionych w chodzeniu. Tym bardziej, że nie ma się gdzie skryć przed słońcem. Koniecznie weźcie dużo wody do picia! Po przejściu około siedmiu piaszczystych wydm dojdziecie do lasu. Stąd jest jeszcze kolejne 2 kilometry spaceru do parkingu.

Cała trasa z parkingu przez latarnię po Wydmę Człopińską ma około 7 kilometrów.

dostępność dla wózków
słaba
atrakcyjność dla dzieci
totalna rewelacja

Kluki – skansen Wsi Słowińskiej

Do Kluk najlepiej wybrać się w niedzielę, gdyż jest to dzień kiedy skansen ożywa. Kobiety w regionalnych strojach smażą jajecznicę, mężczyźni naprawiają rybackie sieci. Dzieci mogą wziąć udział w warsztatach i wykonać laleczkę z sitowia. Jest tez możliwość zakupy ciasta, nalewek, konfitur, miodu i innych regionalnych przysmaków. Impreza ta nazywa się „W niedzielę u Klików” i ma miejsce w każda niedzielę w lipcu i sierpniu od 10:00 do 16:00.

Kiedy się wjeżdża do wsi ma się wrażenie, że cała jest skansenem. Wiele domów jest wykonane w tradycyjnej technologii szachulcowej, dlatego można powiedzieć, że jest to wieś w kratkę.

Przy drodze jest wyznaczony darmowy parking. Jest jednak niewielki i w ciągu dnia może być zapchany. Prowadzi stąd szlak na wieżę i platformę widokową.

Historia Słowińców

Historia ludności słowińskiej jest smutną opowieścią o ludzie, który był przez wszystkich uważany za obcych. Polacy uważali ich za Niemców, Niemcy za Słowian. Gdyby nie wielka polityka byłoby to tym prostym ludziom, zajętym codziennymi sprawami zupełnie obojętne. Niestety po II Wojnie Światowej większość mieszkańców została wywieziona do Niemiec. Zaś ich kultura, tak mocno związana z miejscem, w którym żyli, zaprzepaszczona. Dziś zarówno skansen jak i liczne działania etnografów odzyskują historie ludzi, którzy tutaj żyli i umierali, cieszyli się i martwili.

W skansenie mieszkają też zwierzęta – konie, kozy, owce i kury i koguty. Dzięki nim skansen wydaje się być jeszcze bardziej autentyczny.

Warto trafić na jedną z imprez folklorystycznych, gdyż wtedy skansen cały ożywa gwarem, śmiechem i ma się poczucie przeniesienia się w czasie. Cennik i godziny otwarcia sprawdźcie tutaj>>>

Cały teren teren w okolicach jeziora Gardno jest bardzo dobrze przygotowany na wycieczki rowerowe. Oczywiście nie zachęcamy do ciągnięcia roweru po plaży, ale i takich zapaleńców widzieliśmy. Przebiega tutaj szlak EuroVelo 10.

dostępność dla wózków
bez problemów
atrakcyjność dla dzieci
bardzo duża

Adela Jakielaszek – z wykształcenia psycholog i nauczyciel, z zamiłowania podróżnik. Autorka bloga i projektu Podróże z Mamą i Tatą. Godzinami szpera po książkach i internecie w poszukiwaniu wiedzy historycznej i geograficznej. Od dziecka kocha mapy i programy podróżnicze. Czyta nałogowo wszystko co wpadnie jej w rękę. Właścicielka dwóch kotów.