Home RegionDolny Śląsk Gdzie wybrać się z dziećmi na sanki na Dolnym Śląsku?

Gdzie wybrać się z dziećmi na sanki na Dolnym Śląsku?

by Podroże z Mamą i Tatą

Kiedy nasze pociechy marzą o sankach, bitwach na śnieżki i lepieniu bałwana, a za oknem, mimo że środek zimy, jest szaro i buro nie pozostaje nic jak wsiąść do samochodu i wyruszyć w góry. Mamy kilka sprawdzonych tras, gdzie wybrać się na sanki na Dolnym Śląsku. Tutaj zabawy na śniegu łączymy ze spacerem i wieńczymy rozgrzewaniem w schronisku. Jeżeli macie inne miejscówki godne polecenia, to bardzo chętnie przetestujemy i opiszemy na blogu. Zapraszamy do komentowania pod wpisem.

Karkonosze góry zimaCzy jest śnieg?

Zanim wybierzecie się na sanki warto sprawdzić, czy jest śnieg. Niestety pogoda potrafi płatać figle nawet w środku zimy. My sprawdzamy pogodę na portalu www.meteo.pl. Do wyboru macie model UM i COAMPS. Zazwyczaj wybieramy ten pierwszy po czym wybieramy nazwę miejscowości. Przykładowo na wtorek 2 stycznia 2018 roku, w Karpaczu zapowiadana jest temperatura odczuwalna około -7 i opady śniegu, zachmurzenie i mgła. Warto w górach też zwracać uwagę na prędkość wiatru. To żadna przyjemność, gdy wieje nam w paszczę.

mgram_pict

Kolejnym dobrym źródłem wiedzy o pokrywie śniegowej jest raport SKI Info, który znajdziecie tutaj, klik>>> .

Wiele miejsc ma też kamerki internetowe, gdzie na bieżąco można śledzić stan naśnieżenia. Oczywiście obserwują one stoki narciarskie, ale wstępne wnioski z rodzaju „błoto to czy śnieg?”, można wyciągnąć.

IMG_20171216_134213Sokołowsko-Andrzejówka

Przy schronisku Andrzejówka w Górach Suchych koło Wałbrzycha znajdziecie świetną górkę na sanki. Po drugiej stronie jest też stok narciarski z wyciągiem. Obie górki ze sobą nie kolidują, miejsca jest dużo dla dzieci na sankach. W Andrzejówce można zrobić sobie bardzo miłą przerwę przy naleśnikach i pierogach oraz ciepłych napojach. Jak macie więcej czasu, to warto rozegrać partyjkę Carcassone, które znajdziecie wśród gier dostępnych dla turystów.

Andrzejówka ma też jedną ważną wadę – w szczycie sezonu saneczkowo-narciarskiego walą tutaj tłumy z Wałbrzycha i całego Dolnego Śląska. Wtedy powstają makabryczne zatory na dojeździe do schroniska i absolutnie nie ma gdzie postawić samochodu. W zasadzie najlepiej przyjechać tutaj w tygodniu, a jak musicie w weekend to o 8mej rano i zwinąć się o 12stej. My najlepiej w Andrzejówce bawiliśmy się w grudniu, gdy większość nad góry przekłada zakupy i przygotowania do świąt.

Wizja stania i patrzenia na dziecko zjeżdżające na sankach nie należy do naszych ulubionych i tutaj pojawia się kolejny atut Andrzejówki – wiele szlaków, które stąd startują nadają się na wycieczkę również z sankami.

IMG_20171216_124915IMGP9466

My przetestowaliśmy dwie. Pierwsza to spacer zielonym szlakiem do Sokołowska. Droga biegnie doliną pomiędzy górami, jest w sumie jedno ostre podejście, po którym wspaniale się zjeżdża! Na rozdrożu pod zamkiem Radosno można skręcić w prawo i pójść drogą oznakowaną jako trasa historyczna Sokołowska. Jest to ścieżka z tablicami edukacyjnymi, która biegnie dookoła miejscowości i zaprowadzi Was do centrum wsi. Tam znów znajdziecie szlak zielony, który zaprowadzi Was z powrotem do Andrzejówki.

Druga trasa to trasa drogą Biegu Gwarków – bieg na nartach. Oczywiście nie jedźcie tam podczas Biegu (w 2018 roku odbywa się w dniach 20-21 stycznia), bo wtedy trasa jest zamknięta. W zasadzie ostre jest tylko podejście od Andrzejówki do Przełęczy Trzech Dolin, potem trzeba skręcić w lewo za czerwonym szlakiem i podążać trasą Biegu Gwarków dookoła Waligóry, aż do przełęczy pod Szpiczakiem. W kilku miejscach są bardzo fajne zjazdy.

P1150458Karpacz – Łomniczka

Zaparkować najlepiej jest w Karpaczu na ulicy Olimpijskiej. Parking jest płatny, chyba że przyjedziecie poza sezonem. Szlak czerwony do schroniska nad Łomniczką ma trochę ponad 3 kilometry i przejście go nie zajmuje więcej niż godzinę. Szlak biegnie dookoła góry w lesie, z bardzo niewielką ilością widoków, za to jest dość płaski. Świetnym wynagrodzeniem trudów wciągania sanek będzie postój w schronisku. Droga w przeciwnym kierunku jest w większości w dół. Będzie można pozjeżdżać! Tutaj kluczowa jest ilość śniegu – musi go być dużo inaczej sanki się ciągnie po kamieniach.

Sanki w Karpaczu

Na ulicy Myśliwskiej 13 w Karpaczu znajdziecie saneczkową górę. Korzystanie z niej jest płatne – 10zł bez limitu czasu, ale atrakcji co niemiara. Do dyspozycji dzieci są sanki, skutery i opony. Jest nawet wyciąg i tor do snowtubingu.

Jest też darmowa górka saneczkowa na ulicy Parkowej koło placu zabaw.

droga na Orle

Jakuszyce – Orle

Jakuszyce, to prawdziwa kraina zimna. Ze względu na mikroklimat śnieg trzyma się tutaj długo, dlatego gdy wszędzie indziej śniegu nie ma najlepiej jechać do Jakuszyc. Jest tutaj bardzo duży parking (płatny) i kilka restauracji. Można dojechać również pociągiem ze Szklarskiej Poręby.

Jakuszyce to mekka biegów narciarskich. Część szlaków jest tylko dla nich i osoba piesza nie może się po nich poruszać. Trasa na schronisko Orle jest dostępna dla wszystkich, ale można się spodziewać licznych narciarzy. Jeżeli chodzicie tymi trasami z sankami w imieniu narciarzy prosimy, abyście nie wjeżdżali w ślady dla nart. Samo schronisko to śliczny, zabytkowy budynek, gdzie ogrzejecie się i napijecie oraz coś smacznego przekąsicie.

IMGP9896

Spalona i Schronisko Jagodna w Górach Bystrzyckich

Bardzo lubimy to schronisko, nie wiem co w nim jest, ale ma fantastyczny klimat i…świetne racuchy z jagodami.

Zaraz na przeciwko schroniska jest górka o bardzo łagodnym spadzie. Jeżeli jest na niej dużo śniegu to dość trudno się jeździ. W zasadzie daje rade tylko po śniegu ubitym przez ratrak. Jest też górka przy wyciągu, która nie koliduje z narciarzami.

Przy schronisku znajdziecie duży, bezpłatny parking. Niestety w szczycie narciarskim, szczególnie w weekendy zaparkowanie może być trudne. najlepiej pojawić się tutaj rano.

My jak zawsze preferujemy spacery z sankami. Do tego doskonale nadają się rozliczne szlaki, które przechodzą koło schroniska. My wybraliśmy szlak niebieski dla pieszych, który idzie na najwyższy szczyt Gór Bystrzyckich – Jagodną. Było dużo wciągania sanek, ale w nagrodę był też długi świetny zjazd z zakrętami! Podczas używania tego szlaku trzeba uważać, gdyż pokrywa się częściowo trasą dla biegaczy. Kluczowe jest, aby nie deptać śladów, po których jeżdżą. Jednak piesi maja niewątpliwe prawo do korzystania z tego szlaku również zimą. Alternatywną trasą jest prosta, szeroka droga zwana Płaską Ścieżką – szlak żółty.  Sanki się tutaj ciągnie prost, ale też nie ma górek do zjazdów.

IMG_6050.jpgPasterka w Górach Stołowych

W niewielkiej Pasterce, na końcu świata, znajdziecie schronisko Pasterka. Tutaj nie tylko można dobrze zjeść, przenocować, ale też pozjeżdżać z sąsiedniej górki. Co prawda przy Pasterce jest droga, ale tylko doprowadzająca do schroniska. Kiedy my tutaj przyjechaliśmy było mało samochodów, a droga jedynie ubita z koleinami w śniegu, zatem nie każdy kierowca czułby się komfortowo.

Z Pasterki można też iść na spacer, ale jako, że jest to teren Gór Stołowych, to dość szybko natraficie na kamienie, konary i inne utrudnienia. My wiedząc, że wrócimy te samą drogą, w pewnym momencie zostawiliśmy sanki za drzewem i po nie wróciliśmy, bo ciężko je było tak ciągnąć.

Szlak na Szczeliniec zajmuje około 50 minut, jest malowniczy, ale nie nadaje się na sanki. Zima trzeba pamiętać, że wybieramy się tam na własną odpowiedzialność – jest dużo kamieni przykrytych śniegiem i może być zdradliwie.

IMG_6028

Góry Sowie – Rzeczka i Przełęcz Jugowska

Malownicze Góry Sowie znajdują się blisko Wrocławia, ale gdy w 2018 roku pojechaliśmy tam z nadzieją na śnieg zastało nas błoto. Koniecznie sprawdzajcie kamerki, które znajdziecie tutaj, klik>>.

Drugie podejście do zimowych Gór Sowich było znacznie bardziej udane. Śniegu było w bród, a na odcinku między Zimną Polaną a Kalenicą las zamienił się w bajkową krainę królowej zimy. Zaparkowaliśmy na dużym, płatnym parkingu na Przełęczy Jugowskiej. O godzinie 10tej było jeszcze miejsce, ale koło 14stej ciężko było szpilkę włożyć. Przy samej przełęczy są stoki narciarskie i zaraz przy nich górki dla saneczkarzy. Nawet na końcu parkingu jest mała górka w sam raz dla małych dzieci.

IMGP4872.JPGZ Przełęczy Jugowskiej poszliśmy szlakiem czerwonym do schroniska Zygmuntówka – zjazd w dół jest dość ostry, ale gdy nie ma innych turystów, jest to fajna jazda dla odważniejszych dzieci. Sama droga do schroniska zajmuje 10 minut. Oczywiście w Zygmuntówce jest oferta ciepłych dań, herbata, kawa i pięknie pachnący grzaniec. Ze schroniska czerwony szlak powraca do rozdroża nad Zygmuntówką. Podejście jest strome i wymaga wciągania sanek przy jednoczesnym balansowaniu na śliskim. Generalnie do zrobienia z samodzielnym 11latkiem, który sobie sanki wciągnie, ale z młodszym kilkulatkiem bym się nie podjęła.

49560060_2048286565260919_6444096990216192000_nPodążając czerwonym szlakiem nadal wciągamy sanki do góry po zboczu Rymarza. W zasadzie do szczytu jest pod górę (ale spokojnie potem będzie niezły zjazd w dół!), a na szczycie jeszcze solidnie wieje w twarz. Tutaj sprawdza się inna dobra cecha sanek – świetnie służą za ławkę, gdy nigdzie indziej nie ma gdzie usiąść. Do Zimnej Polanki wędruje się w wydeptanej przez innych turystów koleinie. My przy turystycznej wiacie na Zimnej polance sanki zostawiliśmy i dotarliśmy po jakiś 25 minutach na Kalenice. Na wieży widokowej był absolutny brak widoków, ale szron był niesamowity. Powrót jest w dużej mierze w dół – dzięki czemu córka się nazjeżdżała. Jednak takie spacery z sankami mają wady – czasami się ciągnie lub wręcz niesie sanki, po niewygodnym terenie.

Innym miejscem, gdzie znajdziecie bardzo fajne górki na sanki jest Rzeczka. Wjeżdżając od strony Walimia znajdziecie tych górek kilka. Największa jest na przełęczy Sokolej. Znajdziecie tutaj też liczne, płatne parkingi. Pomimo tego, że miejsca na pierwszy rzut oka jest całkiem dużo w sezonie zimowym są tutaj tłumy, korki, a czasami idiotyczne sytuacje, gdy jeden samochód nie może, z braku dobrych opon, podjechać i blokuje całą drogę. Także trzeba się tutaj uzbroić w cierpliwość, albo….przyjechać na kilka dni i przenocować na przykład w Sowim Dworku. Wtedy wszystkie szlaki w tej okolicy oraz górki będziecie mieli na wyciągniecie ręki.


Polecone przez czytelników

Na pytanie o sanki na Dolnym Śląsku odpowiedziało wielu naszych czytelników, oto ich typy, które postaramy się stopniowo przetestować.

Snow and SKI – Machnice koło Trzebnicy

Ten stok jest położony tylko 15 kilometrów od Wrocławia. Pomimo naśnieżania stoku i tak sprawdzałabym jakie mają warunki chociażby na ich kamerkach. Jest możliwość zjeżdżania na sankach za opłatą.

Zieleniec – tutaj jest zawsze duża szansa na śnieg.

Zieleniec ma swoje wady i zalety. Niewątpliwa zaletą jest długo utrzymujący się śnieg. Wadą są tłumy ludzi i problemy z parkowaniem. Jeżeli już wybierzecie się do Zieleńca szukajcie górki, która nie kończy się na ruchliwej drodze. Podobno taka jest.

O tym co zrobić, aby zimowy wyjazd w góry z dziećmi nie zakończył się porażką, przeczytacie tutaj.

Dobrej zabawy i niech śnieg będzie z Wami!!!

IMG_20161230_112024

Reklamy
2 komentarze
0

You may also like

2 komentarze

Marcin Fila 2019-02-05 - 10:36 am

Zapraszamy też na naszą górkę sankową Rempel w Sokołowsku – piękne widoki i brak tłoku. Teraz 0.5 metra śniegu ubitego skuterem 🙂

Reply
Podroże z Mamą i Tatą 2019-02-06 - 8:26 am

Super informacja! Musimy się kiedyś wybrać i ją opisać.

Reply

Chętnie się dowiem co sądzisz o tym wpisie. Dodaj swój komentarz!

Ta strona używa ciasteczek w celach statystycznych. Jako blog podróżniczy Podróże z Mamą i Tatą dbamy o ochronę danych naszych czytelników. Wasze dane nigdy nie będą narażone na umyślne niebezpieczeństwo. Nie są one sprzedawane ani przekazywane podmiotom trzecim. Polityka prywatności obowiązuje wszystkie osoby odwiedzające nasz serwis. Szczegóły poznasz w naszej polityce prywatności. Jeżeli nie wyrażasz zgody możesz zrezygnować. Zgadzam się Dowiedz się więcej

Polityka prywatności i ciasteczek
%d bloggers like this: