Dlaczego warto wędrować po cmentarzach?

No comments

Podczas naszych podróży często zaglądamy na cmentarze. Szczególnie lubimy te stare i porzucone, oplecione bluszczem i kryjące tajemnice. Czasami natykamy się na nie przez przypadek. Podczas spaceru po parku, który kiedyś był nekropolią, albo skręciwszy nie w tę stronę co chcieliśmy w oko wpada nam ruina kościółka. Oczywiście zabieramy tam też naszą córkę. Czytamy napisy na nagrobkach, liczymy ile kto miał lat, jakie było panieńskie imię jakiejś kobiety lub skąd pochodziła. Niektóre nagrobki opowiadają historię życia i rozpaczy bliskich.

Oczywiście najsmutniejsze są groby dzieci, na których troskliwa ręka kładzie misie zamiast kwiatów.  Tutaj też zaglądamy. Rozmawiamy z córką o śmierci, cierpieniu i żałobie. To też część życia.

Park Grabiszyński we Wrocławiu

Park ten był przed wojną wielką nekropolią Wrocławia. Po dziś dzień zachował się układ ścieżek, studnie na wodę, wszędobylski bluszcz tak typowy dla cmentarzy i nieliczne już poprzewracane nagrobki.

Nie zniszczono cmentarza żołnierzy włoskich. Skąd się tutaj wzięli Włosi? Są to jeńcy, wzięci do niewoli po bitwie pod Caporetto w 1917 roku, którzy zmarli w niemieckich obozach. Jest tutaj ich ponad tysiąc. Podczas II Wojny Światowej zostało tutaj pochowanych jeszcze dwudziestu rozstrzelanych we Wrocławiu po odsunięciu do władzy Mussoliniego. Wczoraj sprzymierzeńcy, dziś wrogowie. Ofiary wielkiej polityki.

Spacerując po parku znajdziecie jeszcze inny cmentarzyk. Jest to cmentarz dziecięcy. Chowano tutaj dzieci niemieckie przed wojną, a po wojnie również polskie, które zginęły zaraz po wojnie. Jak zginęły? Często od zabawy niewypałami, stanięcia na minie lub przebywania w ruinach zniszczonego Breslau, które znienacka się na nich załamały.  Zastanawiają szczególnie nagrobki kilkuletnich chłopców, gdzie data śmierci jest taka sama. Cmentarzyk jest strasznie zaniedbany.

Gott weiss warum – Bóg wie dlaczego.

Nie tylko park Grabiszyński był cmentarzem przed wojną. We Wrocławiu było wtedy 100 nekropolii, które zostały w większości zniszczone. Aby upamiętnić te zlikwidowane mogiły w parku Grabiszyńskim znajdziecie Pomnik Wspólnej Pamięci. Jest to duży monument, w który wmurowano ocalałe nagrobki dawnych mieszkańców Wrocławia – żydowskie, ewangelickie i katolickie.

IMG_20170408_182645

Cmentarz Wojenny Wspólnoty Brytyjskiej w Poznaniu

Wędrówka po poznańskim wzgórzu Cytadela to przyjemny spacer po parku, do momentu, gdy na południowym stoku Fortu Winiary znajdziecie cmentarz żołnierzy z obu Wojen Światowych. Identyczne granitowe stelle z krzyżami, symbolami jednostek, imionami i stopniami wojskowymi robią wrażenie. Gdzieniegdzie przy stellach leżą zdjęcia lub małe krzyżyki pozostawione przez rodzinę lub bliskich. Dzięki temu zostają wyciągnięci z tłumu, są mniej anonimowi.

Na cmentarzu pochowano lub upamiętniono 476 żołnierzy z Wielkiej Brytanii, Kanady, RPA, Nowej Zelandii i Nowej Fundlandii oraz 16 polskich żołnierzy lotników walczących w armii brytyjskiej podczas II Wojny Światowej. Są tutaj też prochy lotników, jeńców Stallagu Luft III (koło Żagania), pojmanych i rozstrzelanych po Wielkiej Ucieczce.

Czytanie imion i nazwisk tych, młodych w większości, chłopców porusza. Można sobie z łatwością wyobrazić Kanadyjczyków ruszających na wojnę w glorii chwały. Część czekała na wielką przygodę życia, inni zaciągnęli się gdyż nacisk na młodych mężczyzn, którzy nie szli do wojska był tak duży, że trudno było z nim żyć. Chłopcy w mundurach wsiadający do pociągu, ich matki, siostry i narzeczone pełne dumy, ale i lęku o ukochanych. Wielu z nich po okropnych przeżyciach wojny pozycyjnej, prowadzonej latami w okopach, wróciło pokiereszowanych mentalnie i fizycznie, inni nie wrócili nigdy. Zostały po nich identyczne granitowe stalle.

Cmentarz Ewangelicki w Unisławiu Śląskim koło Wałbrzycha.

Jadąc przez Unisław Śląski z Wałbrzycha do Mieroszowa z łatwością dostrzeżecie ruiny kościoła ewangelickiego. Wzrok przykuwa głównie wieża z zegarem. Wejście do niej zostało zamurowane, gdyż jak cały kościół grozi zawaleniem. Na tyłach kościoła na niewielkim wzniesieniu jest zapuszczony cmentarz dawnych mieszkańców Unisławia (Langwaltersdorf). Nagrobki pochodzą z XIX i XX wieku. Jak widać na naszych zdjęciach jeszcze podczas II Wojny Światowej cmentarz był czynny. Z resztą w 1942 roku mieszkańcy żyli tutaj w błogiej nieświadomości tego co ich za kilka lat czeka.

Kim była Anna Herzig z domu Schlums? Czy urodziła się w Langwaltersdorf ? Może przyjechała tutaj z mężem? Czym się zajmowała? Czy miała dzieci? Umierając w wieku 83 lat pochowała już męża. Czy była szczęśliwa? Czy jej życie było głównie trudem i znojem? Pewnie mieszkała w którymś z okolicznych domów. Nie trudno wyobrazić sobie jak był urządzony. Wystarczy zajrzeć na jeden z dolnośląskich targów staroci, aby znaleźć pojemniki na cukier, sól i pieprz, które miała w domu. Wiele razy w życiu przechodziła koło cmentarza, na którym obecnie spoczywa. Zapewne co niedziela chodziła do kościoła, który jest teraz w ruinie. Kim była Anna?

IMGP8153

Huta Różaniecka na Roztoczu

Trafiliśmy tutaj przez przypadek. Przejechaliśmy parking, na którym mieliśmy się zatrzymać, aby ruszyć nad Tanew podziwiać tamtejsze kaskady. Nie mogliśmy się oprzeć tej ruinie niewielkiej cerkwi, która została zniszczona podczas bombardowania przez hitlerowców. Z resztą nie tylko zniszczono wtedy cerkiew, ale zabito też 125 mieszkańców, a resztę wywieziono do obozów w Zamościu i Majdanku. Taką karę płacili mieszkańcy licznych wsi na Zamojszczyźnie za pomoc partyzantce.

Krzyże na niewielkim cmentarzu wykonane są z lokalnego wapienia. Wiele z nich jest z XVIII wieku.

Kościół Marii Panny i cmentarz w Broumovie

Piękny drewniany kościółek z 1450 roku rzucił nam się w oczy po drodze z Broumova w Broumovskie Steny. Musieliśmy się tam zatrzymać! W podcieniach kościółka znajdziecie renesansowe epitafia. Wejście do kościółka jest płatne.

Cmentarz ma wspaniały klimat. Jest zachowany i zadbany. Liczne nagrobki opowiadają historię miasta od XIV wieku! Wiele z nich to prawdzie dzieła sztuki – piękne rzeźby aniołów, płaczek, krzyże-drzewa. Jest cała kwatera dla mnichów z Borumovskiego klasztoru.

Zaskakuje różnorodność języków. Jest i czeski i niemiecki. Miejski lekarz, burmistrz, aptekarz o niemiecko-brzmiących nazwiskach, którzy byli ważnymi mieszkańcami miasteczka sto lat temu, nadal spoczywają na tym cmentarzu. Przyzwyczajeni do zniszczonych dolnośląskich nekropolii przedwojennych mieszkańców przystajemy zaskoczeni, że można płynnie połączyć skomplikowaną kilkusetletnią historię miasta. Miejsca starczy dla wszystkich.

 

Chętnie się dowiem co sądzisz o tym wpisie. Dodajk swój komentarz!