Pszczyna perła Śląska, zwiedzanie z dzieckiem

2 komentarze

Niewielka miejscowość z długą listą atrakcji. Jest tu wspaniały pałac, w którym mieszkała piękna angielska księżniczka. Pokazowa zagroda żubrów, gdzie zobaczycie wiele ciekawych zwierząt. Piękny park zamkowy i muzeum drukarstwa. Czy już wiecie, gdzie jesteśmy? W Pszczynie!

Na zwiedzanie Pszczyny warto poświęcić kilka godzin.

Zaraz po zaparkowaniu na płatnym, miejskim parkingu przy ulicy Katowickiej (parkingów znajdziecie kilka) idziemy na spacer. Miasteczko jest ładne i zadbane.

Nasze kroki na początek kierujemy do Muzeum Prasy Śląskiej im. Wojciecha Korfantego. Muzeum jest niewielkie i znajduje się w zabytkowej kamieniczce niedaleko rynku. W muzeum znajdziecie mnóstwo gazet, czasopism dla dzieci i młodzieży, prasę robotniczą, dzienniki i tygodniki. Są też maszyny drukarskie, gilotyny i zszywarki do książek. Największe zainteresowanie dzieci wzbudziła Bostonka, czyli maszyna dociskowa, gdzie można wytłoczyć pamiątkowy druczek oraz niezliczone ilości czcionek, które  poukładane były równo w specjalnych szufladach zwanych kasztami. Czcionki te wykorzystywali zecerzy w swojej pracy. W dawnych czasach, gdy nie było jeszcze komputerów zecerzy układali tekst z wybranych czcionek. Tekst ten był potem odbijany na prasie dowolną ilość razy. Od czasu pojawienia się elektronicznego składu zecerzy są zawodem wymarłym.

Ceny i godziny otwarcia znajdziecie na stronie muzeum>>>

Krótki spacer dzieli nas od muzeum do rynku pszczyńskiego. Otoczony uroczymi , odrestaurowanymi kamieniczkami, z ławeczką na której możemy się sfotografować z postacią księżny Daisy oraz repliką studni stanowi miłe miejsce na spacer. Latem jest tutaj mnóstwo ogródków restauracyjnych, zaś zimą lodowisko.

Przez Bramę Wybrańców wchodzimy na teren parku zamkowego. Tutaj wybór tras jest bardzo bogaty. Możemy udać się do zamku, na spacer do parku lub do stajni książęcych.

Zamek jest najwspanialszym i najciekawszym zabytkiem w Pszczynie. To co zachwyca, to fakt w jak doskonałym stanie przetrwał wojenną zawieruchę. Przetrwało nie tylko wyposażenie i umeblowanie, ale nawet kryształowe zwierciadła! Każde z nich ma 14 metrów kwadratowych.

Obronny, murowany zamek istniał tutaj już od XV wieku, ale wspaniała rezydencja powstała w efekcie licznych przebudów pod koniec XIX wieku. Projekt dzięki, któremu oglądamy dziś budynek w stylu francuskim był dziełem znanego architekta.  Najsłynniejszą mieszkanką rezydencji była Mary Theresa Olivia Cornwallis-West, księżna von Pless, nazywana Daisy (1873-1943). Była ona żoną księcia Hansa Heinricha XV właściciela dóbr pszczyńskich i zamku Książ koło Wałbrzycha. Księżna von Pless przyjechała tutaj po ślubie i….zaskoczył ją brak łazienek. W ogóle nie była tutaj zbyt szczęśliwa i wolała zamek Książ.

Dlaczego Daisy jest taka sławna? Oczywiście fakt, że swój rodowód wywodziła od króla Anglii Henryka III Plantageta (żył w XIII wieku!) oraz niekwestionowana uroda może tu sporo tłumaczyć, jednak Daisy była również słynna ze wspierania ubogich. Budowała ochronki, domy dla samotnych matek, doprowadziła kanalizację i wybudowała oczyszczalnię ścieków w Wałbrzychu, dzięki czemu przestały tam wybuchać epidemie tyfusu. Na dodatek pisała pamiętniki, które wydane pod tytułem „Taniec na wulkanie” stały się poczytną książką w całej Europie. Para książęca dużo podróżowała po całym świecie, a w swoich zamkach przyjmowała arystokrację i koronowane głowy na wielkich przyjęciach.

Los nie szczędził Daisy ciężkich chwil. Jej pierwsze dziecko zmarło miesiąc po porodzie. Jej bogaty małżonek był oschły i zdradzał ją, aż się z nią rozwiódł. Historia kolejnego małżeństwa księcia nadaje się na scenariusz telenoweli – poślubił 26 letnią Hiszpankę, która wdała się w romans z przebywającym na zamku w Pszczynie nastoletnim synem księcia. Ten najpierw przymykał na wszystko oko, a potem rozwiódł się z Klotyldą i zmusił syna do poślubienia swojej macochy, która urodziła mu kilkoro dzieci.

Na Zamku w Pszczynie

Po zakupieniu biletów (zdecydowaliśmy się na obejrzenie wnętrz i zbrojowni oraz odpłatne wypożyczenie audioprzewodnika), założeniu na buty ochraniaczy i obowiązkowym pozostawieniem plecaków w szatni ruszyliśmy na zwiedzanie. W każdej sali są tablice ze szczegółowym opisem, okazało się jednak, że audioprzewodnik ma dla nas wiele innych ciekawostek. Miły, choć trochę sztywny głos lektora zachęcał do wyszukiwania symbolu księcia von Pless w wielkim westybulu, zastanowienia się nad potrzebą drewnianej kostki przy wjeździe, czy też uraczył nas wizjami balów w wielkiej lustrzanej sali.

Nie da się ukryć, że przepych zamku zapiera dech w piersiach. Przepiękne meble, rzeźby, obrazy, drewniane inkrustacje i kolorowe tapety są wszędzie w niezliczonych ilościach. Biblioteka (podobno skromna) robi wrażenie zapewne zarówno dlatego, że jest jasna jak i ogromna.Zaskakuje malutka łazienka i nawet fakt, że klapa sedesu jest z hebanu nie zaciera naszego wrażenia, że mieszkańcy mieli na bakier z higieną.

Do tego wszędzie otaczają nas poroża, głównie zwierząt upolowanych w lasach pszczyńskich, ale są też rogi nosorożca, czy kły słonia. Szczerze mówiąc nie rozumiem, po co komu cała ściana obwieszona malutkimi porożami biednych koziołków. Cóż to za odwaga zastrzelić małą sarenkę czy ostatniego w pszczyńskich lasach wilka?

W lochach zamku oglądałyśmy bogatą kolekcję broni wszelkiej maści, jest tutaj na przykład strój japońskiego wojownika. Największe wrażenie robią jednak sarkofagi rodziny von Pless oraz opisy ich pogrzebów. Grobowce zarówno księcia Jana Henryka XV Hochberga jak i jego syna Bolko znajdują się w Pszczynie.

Ceny oraz godziny otwarcia zamku warto sprawdzić na stronie >>>.

Pokazowa Zagroda Żubrów

Po długim spacerze po zamkowym parku skierowaliśmy swoje kroki do kolejnej atrakcji – Pokazowej Zagrody Żubrów. Można tutaj zakupić łączony bilet na zwiedzanie zagrody żubrów i skansenu Zagrody Wsi Pszczyńskiej. My ze względu na ograniczenie czasowe zdecydowaliśmy się na zwiedzanie samej zagrody żubrów.

Zagroda jest dużym ogrodzonym terenem, gdzie poza żubrami znajdziecie jelenie, daniele, muflony, sarny, lisy, dziki i przechadzającego się dostojnie pawia. Zwierzęta są  na dużych wybiegach. Największy teren maja żubry, które trzy razy dziennie przychodzą na karmienie i można je wtedy dokładnie obejrzeć.

Skąd się wzięły żubry w Pszczynie?

120 tysięcy lat temu potężne żubry zamieszkiwały Ziemie wraz z mamutami, nosorożcami włochatymi i tygrysami szablozębnymi.  Pomimo, że chętnie polowano na to zwierzę, to nie podzieliło losu tura i przetrwało do XXI wieku. Na całym świecie jest ich 6,5 tysiąca, większość żyje w Polsce, Rosji i na Białorusi. Jednak nie ma już prawdziwie wolnych żubrów, wszystkie mieszkają w hodowlach. Nawet najliczniejsze stado mieszkające w Puszczy Białowieskiej jest hodowlą wolnościową.  W 1918 zginął ostatni wolno żyjący żubr nizinny. W latach 20tych XX wieku postanowiono odtworzyć wolno żyjące stada dzięki zwierzętom mieszkającym w prywatnych zwierzyńcach i ZOO. Niestety tylko 12 sztuk nadawało się do rozrodu. Dzisiejsza populacja mieszkająca w puszczach to potomkowie tej garstki, która przetrwała w niewoli.

Również w Pszczynie były żubry w prywatnym zwierzyńcu księcia von Pless. To właśnie one wzięły udział w odtwarzaniu  żubra w Polsce. Hodowla odbywa sie w rezerwacie „żubrowisko”, zaś w Pszczynie jest zagroda pokazowa hodowli. Specjalnie w tym celu zbudowano paśniki, magazyny paszy i wybiegi. Dziś żubry można podziwiać ze specjalnego pomostu, który jest dostosowany również dla wózków. Na terenie zagrody jest tez wiata edukacyjna, gdzie poza wypchanymi zwierzętami polskich lasów można również obejrzeć film o żubrach.

Cenniki i godziny otwarcia zagrody warto sprawdzić na stronie>>>

Więcej o żubrach dowiecie się na stronie>>>

W pobliżu warto odwiedzić:

Ogrody Kapiasa. Jak pasja i rodzinna tradycja zamienia ugór w cudowną krainę zieleni

Bielsko-Biała z dzieckiem, czyli w krainie Reksia i fabryk

2 comments on “Pszczyna perła Śląska, zwiedzanie z dzieckiem”

  1. Mieszkam niedaleko Pszczyny, a tam byłam może z 2-3 razy. Miłe to jest miejsce do spacerów. Dla dzieci frajda, bo można pooglądać zwierzęta. Zamek też jest piękny. W muzeum jeszcze nie byłam, ale to kwestia czasu. pozdrawaim

    1. Zdecydowanie warto zajrzeć do zamku i do zagrody pokazowej żubrów. Muzuem Drukarstwa jest mimo wszystko dla pasjonatów.

Dodaj komentarz