Regionalne Muzeum Cebularza, czyli poznajemy lokalne tradycje

Toruń ma pierniki, Poznań rogale, a Lublin? W Lublinie króluje cebularz – okrągły placek drożdżowy z cebulą i makiem. Jest to produkt regionalny i certyfikowany. Najlepsze kupicie tylko ze specjalnym oznaczeniem. Bywają różne – małe i duże. Moim osobistym zdaniem najlepsze są na ciepło. Są doskonałe na lekką i nie słodką przekąskę.

Od niedawna w Lublinie możecie zobaczyć jak piecze się cebularze, poznać jego recepturę oraz historię w Regionalnym Muzeum Cebularza na ulicy Szewskiej 4. Pofabryczny budynek znajduje się kilka kroków od starówki w Lublinie. Kiedyś była tutaj piekarnia oraz fabryka octu, dziś znajdziecie tu między innymi żywe muzeum.

Pokazy odbywają się o określonych godzinach, więc warto wcześniej sprawdzić stronę internetową muzeum >>>

IMG_20170719_124243

Pokaz trwa około godziny. Po zakupieniu biletu otrzymujemy czapkę i zasiadamy na długich ławach. Piekarz Franek i jego pomocnica Esterka opowiadają nam legendy związane z cebularzem oraz jego prawdziwą historię.

Legenda ma wątek miłosny, bo jak wiadomo przez żołądek do serca. Zgodnie z opowieścią pierwszego cebularza, ze skromnych zapasów upiekła Esterka strudzonemu wędrowcowi. Okazuje się, że jest to król Kazimierz Wielki, któremu bardzo kołacz przypadł do serca, a w raz z nim piękna kuchareczka.

IMG_20170719_131703Prawda jest taka, że smaczny kołacz stworzyli mieszkający na lubelszczyźnie Żydzi z prostych, tanich i ogólnodostępnych składników. Niestety nie zachowały się oryginalne przedwojenne receptury i zniknęły wraz z ich autorami podczas wojennej zawieruchy.

IMG_20170719_132018Podczas prezentacji chętni biorą udział w kolejnych etapach robienia cebularza. Można kroić cebulę, zważyć mąkę na starej lubelskiej wadze, przesiać na sicie czy rozwałkować drożdżowe ciasto. Na zakończenie każdy mógł spróbować kawałka cebularza, nie tego, który tak pracowicie uczestnicy zagniatali, ale pochodzącego z certyfikowanej piekarni.

Muszę się Wam pochwalić, że moja córka, która z dużym sceptycyzmem podchodzi do nowych smaków, spróbowała cebularza i jej zasmakował!!!

IMG_20170719_125321Czy warto się tutaj wybrać? Zdecydowanie tak, gdyż jest to świetny sposób na żywy kontakt z historią i kulinariami. Dzieci lepiej zapamiętują wielozmysłowe doznanie, gdzie można spróbować, powąchać, pokroić i po ugniatać.

Osobiście dodałabym jeszcze kilka szczegółów takie jak wplecenie regionalizmów, które ubarwią opowieść szczególnie dla turystów spoza Lublina.

 

 

Reklamy

9 Comments Add yours

  1. Lailapeak pisze:

    Jeszcze nie byłam! Ale to świetny pomysł- zabiorę tam córkę 🙂

    1. Na naszym blogu znajdziesz też opisy innych żywych muzeów w Poznaniu i Toruniu oraz Bolesławcu.

  2. Holly pisze:

    Fajne są takie żywe skanseny.

  3. Derry Atari pisze:

    A ja zawsze uważałam Lublin za takie nudne miejsce. Teraz chętnie bym tam poszła! Może kiedyś będzie okazja, regionalne jedzenie zawsze intryguje.

    1. Lublin to bardzo ciekawe miejsce. Jesteśmy tu od tygodnia i żal nam, że już wyjeżdżamy, bo przegapimy Sztukmistrzów z Lublina czyli pokazy akrobatów i kuglarzy. Już wkrótce na naszym blogu, co nas zachwyciło w Lublinie.

  4. Bielecki.es pisze:

    Bywam niemal co dziennie w Lublinie i nie wiedziałem o tym muzeum.

    1. Muzeum zostało niedawno otwarte. Same dowiedziałyśmy się o nim w CIT w Lublinie, gdy przyszłyśmy po mapki, folderki i garść informacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s