Lubeka z dzieckiem

9 komentarzy

Lubeka to jedno z tych miast, których średniowieczne wieże widać z oddali. Cała starówka jest na wyspie pomiędzy rzeka Trave, a kanałem Łaba-Lubeka. Dzięki czemu łatwo można zwiedzić całą historyczną część spokojnie wędrując i odkrywając wszystkie jej malownicze zakątki. Jest czym się zachwycać.  Liczne, ceglane, gotyckie kamieniczki z XIII- XVI wieku czynią to miasto prawdziwą perełką. Ciekawostką jest, że nazwa miasta wywodzi się od starosłowiańskiego słowa „lubić”. Skąd tutaj Słowianie? Otóż w VIII wieku zasiedlali te tereny Słowianie Połabscy i założyli mocno ufortyfikowaną osadę „Lubice”. Słowian już tutaj nie ma, nazwa pozostała.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zwiedzanie Lubeki

Zwiedzanie rozpoczynamy od słynnej bramy Holsztyńskiej. Tędy wjeżdżano, do Królowej Hanzy, z wszelkimi dobrami. Ponieważ Lubeka była najsilniejszym graczem związku miast zwanego Hanzą, była też bardzo bogata. Z resztą w dawnych czasach brama była znacznie większa, co można obejrzeć na makiecie stojącej niedaleko bramy.  Obecnie zarys bramy jest wykorzystywany jako symbol miasta na pamiątkach, a nawet na kafelkach.

Po przejściu kanału znajdujemy się na starówce wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Możemy obejść starówkę dookoła wzdłuż kanałów lub wejść w plątaninę uliczek. Szczerze mówiąc im mniejsza uliczka tym ciekawsza. Na całej wyspie znajdziecie wiele bardzo starych budynków, reprezentujących różnorodne style architektoniczne. Nad wejściami do zwykłych mieszkań znajdujemy rycerskie herby, piękne portale lub pnącza. Bardzo ciekawe są wąskie przejścia (Gasse), które prowadzą do małych podwórek na tyłach kamienic. Są tam kieszonkowe ogródki, ze stolikami i krzesłami oraz mnóstwo rowerów. Całość robi niezwykle urocze wrażenie szczególnie wieczorem.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Salon Marcepana

Kto nie lubi marcepanowych chlebków? Ja osobiście za nimi przepadam! Sklep, który znajduje się na przeciwko ratusza, przy głównej ulicy, to prawdziwa świątynia słodkości. Salon Marcepana firmy Niederegger ma długą historię. Uznawany na całym świecie za najlepszy przepis na masę z migdałów (koniecznie ponad 70% mączki migdałowej) został stworzony na początku XIX wieku przez Jochana Georga Niedereggera.

W sklepie na parterze znajdziecie niesamowite ilości marcepana i innych czekoladek o niezwykłych kształtach, barwach i smakach. Poza klasycznym marcepanem w ciemnej czekoladzie, są też marcepany o smakach owoców egzotycznych, z nadzieniem alkoholowym. Są niezwykle dokładnie wykonane owoce, serca, róże, owady, bramy Holsztyńskie a wszystko z marcepana. Jest nawet linia dla twardzieli – z narzędziami w roli głównej. Podobno w okresie Bożonarodzeniowym salon jest pełen ozdób choinkowych wykonanych z …marcepana. Ceny zaczynają się od kilkudziesięciu eurocentów za czekoladkę, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Na piętrze salonu znajduje się muzeum, gdzie można podziwiać wykonane z tej słodkiej masy postaci znanych mieszkańców miasta oraz obejrzeć filmy o produkcji czy poznać historię marcepana. Jeżeli ktoś ma ochotę na jeszcze więcej słodkości to skorzystać można na miejscu z kawiarni i zjeść kawałek tortu… oczywiście z marcepanem!

 

Muzeum Marionetek Teatralnych

Muzeum Marionetek to dom setek lalek teatralnych z różnych krajów i występujących w wielu znanych i mniej znanych przedstawieniach. Są zatem kukiełki na kijkach, pacynki do założenia na rękę i marionetki, które kierujemy za pomocą sznurków. Zaskakujące sa niezwykłe azjatyckie lalki tworzące teatr cieni. Poza wystawą jest również sklep, gdzie można zakupić śliczne marionetki wykonane w Czechach…(sic!). Bilety są w dość przystępnych cenach (7Euro dorośli, 2,5Euro dzieci) dzieci poniżej 6 lat wchodzą za darmo. Warto sprawdzić stronę muzeum >>>

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zdjęcia pochodzą ze strony Muzeum Hanzy i zostały umieszczone za ich zgodą.

Muzeum Hanzy w Lubece

Muzeum Hanzy znajduje się w starym klasztorze i jest nowoczesną, interaktywną placówką prezentującą historię Hanzy, czyli trwającego kilkaset lat związku miast, którego celem był większy rozwój gospodarczy. Kupcy wspomagali się w wymianie handlowej, wprowadzali wspólne prawa, miary oraz rozwiązywali spory. Konflikty były rozwiązywane podczas zjazdów przedstawicieli miast. Każda strona miała prawo przedstawić swoje stanowisko, przekonać pozostałych do swoich racji. Podczas rozstrzygania sporów wszyscy byli sobie równi, a rozwiązanie było głosowane. Liczyła się umiejętność współpracy i kompromisu. Hanza w szczycie świetności liczyła …… miast, które były na terenie rożnych królestw i księstw. Niestety w XVI wieku idea się wypaliła na skutek wojen oraz rośnięcia w siłę władców, którym w niesmak był związek kupiecki. Bogaci mieszczanie niechętnie przyjmowali narzucane sobie daniny i prawa. Woleli tworzyć własne.

Zaraz po zakupieniu biletu (stanowi on klucz do informacji, trzeba go kłaść na stacjach z symbolem biletu, aby uruchomić interaktywne elementy lub zmienić język ) przechodzimy przez szklane drzwi, które prowadza nas do dużej ekspozycji odkrywki archeologicznej. Podkładanie kodu kreskowego z biletu pod specjalne czytniki powoduje wyświetlanie w różnych miejscach nazw, tego co oglądamy. Dalsza wędrówka prowadzi nas przez sale eksponujące rozwój Hanzy od XII wieku, kiedy Lubeccy kupcy wspierali się w organizowaniu trudnych wypraw do Nowogrodu. Jest bardzo dużo interaktywnych ekranów, gdzie wybieramy język opisów. Są również krótkie filmy, symulacje oraz opowieści snute w słuchawkach. Nie ukrywam, że zwiedzając takie muzeum z dzieckiem ciężko jest skoncentrować się na treściach. Najwięcej czasu spędziłyśmy oglądając rekonstrukcję targowiska, gdzie można zobaczyć i dotknąć wszelkie dobra, którymi handlowano. Od  zbóż i warzyw, po tkaniny i zbroje. Ciekawym miejscem jest foto-budka, gdzie można zrobić sobie zdjęcie w stroju z epoki. Najlepiej własnym aparatem, gdyż zakup zdjęć zrobionych przez budkę wynosi 5 Euro za zdjęcie. Bardzo ciekawie zrobiona jest też sala o Londynie z 1500 roku, który też był miastem hanzeatyckim. Na ścianie umieszczona jest wielka mapa pokazująca umiejscowienia budynków powiązanych z Hanzą. Kiedy wybieramy lokalizacje ze ściany wyjeżdżają modele budynków i wyświetlane są dodatkowe informacje.

Muzeum jest dostosowane dla osób niepełnosprawnych i wózków. Przed wejściem torby trzeba zostawić w szafkach (kaucja 2 Euro). Jest tutaj sklepik z pamiątkami i restauracja.

W budynku klasztoru znajduje się druga część ekspozycji. Od frontu jest też bardzo ładny plac zabaw.

Ceny i godziny otwarcia sprawdźcie tutaj>>>

Naukowa ścieżka w Lubece

Lubeka to również miasto nauki. Jednym ze stałych elementów jest ścieżka, która rozmieszczona jest w ścisłym centrum. Dziesięć kolejnych stacji pokazuje różne zagadnienia z zakresu fizyki. Wszystko można samemu dotknąć i sprawdzić, co jak wiadomo dzieci bardzo lubia takie aktywne podejście do zdobywania wiedzy!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Travemünde – kurort nad Bałtykiem

Travemünde było kiedyś rybacką wsią, dziś jest nadmorskim kurortem i dzielnicą Lubeki, do której można dojechać pociągiem lub autobusem miejskim z Lubeki. Są tutaj również dobrze oznakowane parkingi. Jest to doskonały cel jednodniowej wycieczki. W sezonie są tutaj tłumy, ale w maju można spokojnie wędrować promenadą, testować kolejne place zabaw 🙂 i zbierać bardzo ciekawe muszelki, wyrzucone przez wzburzone morze.

Mi osobiście Travemünde przypomina Świnoujście z długą promenadą wzdłuż Bałtyku, śliczną mariną oraz stylowymi domkami. Do atrakcji należy plaża, na której wystawiane jest ponad tysiąc koszy plażowych. Niestety wynajem jest płatny około 7 Euro za dzień. Przy promenadzie na plaży znajdziecie piracki plac zabaw dla dzieci oraz wielkie koło – karuzele, z której można podziwiać widoki. Jest tutaj również, schowana wśród znacznie wyższych budynków, najstarsza latarnia morska w Niemczech.

Po drugiej strony ujścia rzeki Trave stoi żaglowiec Passat. Można do niego dotrzeć promem, którzy przepływa co chwilę na drugą stronę. Bilety na prom są dość symboliczne. Sam żaglowiec, jeden z najstarszych zachowanych, tego typu statków, jest obecnie obiektem muzealnym. Ma bardzo ciekawą historię. Gdy się na niego patrzy, aż trudno uwierzyć, że kiedyś pływał do Australii ze zbożem i musiał opływać całą Afrykę i to wielokrotnie. Trasa zajmowała mu 3 miesiące. Żaglowiec można zwiedzać. Ceny biletów są przystępne (4 i 2 Euro). Dzieci poniżej 6lat wchodzą za darmo . Więcej aktualnych informacji znajdziecie tutaj>>>

Jeżeli mielibyście ochotę zanocować w Travemunde to warto zajrzeć tutaj>>>

Gdzie nocować w Lubece?

My zdecydowaliśmy się na nocleg w Hotel Stadt Lubeck, gdzie za dwie noce dla trzech osób ze śniadaniem zapłaciliśmy bardzo przystępne 178 Euro. Pokój trzyosobowy był duży, z wygodnymi łóżkami, szafą, telewizorem i darmowym WiFi. O poranku czekało na nas w jadalni smaczne śniadanie w formie szwedzkiego bufetu. Ok, mogłoby być więcej owoców (były same jabłka), a gotowanych na twardo jajek mam po dziurki w nosie, ale wybór serów, dżemów i pieczywa całkowicie nam to wynagradzał. Dużą zaletą była winda – nie chciałabym musieć drałować z torbami na trzecie piętro. Natomiast najwspanialsza zaleta było położenie – 5 minut na piechotkę od starówki! Rewelacja. Hostel zaraz przy Dworcu Głównym, gdzie w niedzielę kiedy przyjechaliśmy zaopatrzyliśmy się w bułki. Koło hostelu jest płatny parking (2,5 Euro za 24h) .

Jeżeli spodobał Wam się ten hotel zarezerwować nocleg można tutaj>>>

Inne atrakcje w okolicy:

  • centrum wiedzy o nietoperzach i jaskinia, gdzie zimują,
  • Sea Life na Timmendorfer Strand z jaskinią ośmiornicy, rafą tropikalną i tropikalnym tunelem.
  • Gondola podwodna, w której przez okna obserwacyjne można podziwiać głębiny Bałtyku znajduje się w Grömitz. (Tauchgondel.de)

 

9 comments on “Lubeka z dzieckiem”

    1. Cieszę, że się podoba. Mam nadzieję, że jest czytelny i prosty do nawigacji. Byłam w Szczecinie w wakacje, ale coś nie zaklinało (jak to mówią chemia nie teges). Chętnie poczytam u kogoś, kto zafascynowany jest Szczecinem, aby mi otworzył oczy.

      1. Miasto ma swoje wady i zalety, ale jak dla mnie, jako posiadaczki Wielkopolskich korzeni jest git. Jeszcze mnie nie znudziło. P.s. Na swoim blogu aktualnie przemycam zdjęcia różnych zakątków, nawet tych zwyczajnych, tego miasta.

Dodaj komentarz