Weekend z dzieckiem w Warszawie

One comment

Dwa dni to za mało, aby poznać wszystkie atrakcje dla dzieci w Warszawie. Jest ich zwyczajnie za dużo. Oto nasz subiektywny wybór tego, co trzeba zobaczyć podczas pierwszej wizyty w stolicy!

My do Warszawy wybraliśmy się z trzech powodów – zostaliśmy poproszeni o recenzję gry terenowej „detektywi w wielkim mieście”, którą znajdziecie tutaj>>>, chcieliśmy rozpocząć pogłębianie wiedzy o geografii i historii Polski w ramach edukacji domowej i odwiedzić rodzinę.

Warszawa jest barwnym, tętniącym życiem miastem z bogatą historią. Na każdym rogu zabytki, pomniki i tablice przypominają nam o tym, że Warszawie działy się rzeczy ważne dla historii Polski. Dlatego zwiedzając z dzieckiem w wieku szkolnym warto o tym mówić i zwracać uwagę. Dzięki temu edukacja wychodzi poza mury szkoły.

Jak dojechać?

Muszę przyznać, że nie lubię poruszać się samochodem po dużych, nieznanych miastach. Za dużo czasu człowiek spędza na poszukiwaniu parkingu i właściwej drogi przejazdu. Dlatego do dużych miast zazwyczaj jeździmy pociągiem lub autokarem. My zdecydowaliśmy się na PolskiBus. Za bilety dla dwóch osób zapłaciliśmy 120zł w dwie strony. Ilość połączeń z Wrocławia jest duża i można wybrać połączenie, które pozwoli pojawić się w stolicy przed południem. Czas dojazdu jest również atrakcyjny (4h 20minut), gdyż PolskiBus nie zatrzymuje się na stacjach pośrednich i śmiga drogami ekspresowymi i autostradami. Wadą jest mało miejsca (po pociągu zawsze można się przespacerować) i konieczność posiadania fotelika dla dziecka poniżej 150cm, dlatego autokar świetnie nadaje się dla starszych dzieci, które potrafią skoncentrować na książce, czy rysowaniu, albo zwyczajnie spać w drodze. Do dobrych wieści należy fakt, że na pokładzie jest WiFi i kontakt między krzesłami, gdzie można naładować telefon czy laptop (na którym na przykład można wspólnie obejrzeć film).

Gdzie nocować?

Jak w każdym dużym mieście w Warszawie znajdziecie duży wybór hoteli i hosteli o zróżnicowanych cenach. Warto zwrócić uwagę na opinie. Już raz się mocno rozczarowałam hostelem, o którym niedokładnie poczytałam opinie. Dobra lokalizacja jest ważna, ale w mieście, gdzie jest dobrze zorganizowana komunikacja miejska, można wziąć pod uwagę nocleg dalszy, bo bardziej oddalony od centrum. Szeroką ofertę noclegów znajdziecie tutaj >>>>

Czym poruszamy się po mieście?

PolskiBus ma przystanek na ostatniej stacji warszawskiego Metra – Młociny. Obok znajduje się również pętla autobusowa i tramwajowa, skąd odjeżdża bardzo wiele pojazdów komunikacji miejskiej. Przed zejściem na stację metra Młociny kupujemy bilet w biletomacie. Można płacić kartą lub gotówką. Obsługa jest instynktowna. Do wyboru mamy bilety czasowe, jednorazowe i całodzienne. Jeżeli zamierzacie dużo jeździć po Warszawie komunikacją miejską warto zastanowić się nad wyborem biletu całodziennego. Po przejściu przez bramki, wskakujemy do czekającego nas metra i już po 15minutach jesteśmy na stacji Ratusz-Arsenał, czyli na placu Bankowym.

Spacer po Warszawie

Plac Bankowy

Zaraz po wyjściu z metra w oczy rzucają się wysokie budynki i intensywny ruch samochodowy. Na placu najbardziej charakterystyczną budowlą jest biały Pałac Ministra Skarbu w stylu włoskiego renesansu z wielkimi tarasami. Na przeciwko stoi liczący 27 kondygnacji Błękitny Wieżowiec, a przed nim charakterystyczny pomnik Stefana Starzyńskiego. Zwróciliśmy na niego uwagę ze względu na mapę Warszawy. W zamierzeniu artysty pomnik miał przedstawiać prezydenta nachylającego się nad mapą. Czy mu to wyszło oceńcie sami.

Warto kilka słów wspomnieć o samym prezydencie Starzyńskim. Od 1934 roku był komisarycznym prezydentem Miasta Warszawy. Opracował czteroletni plan rozwoju miasta w tym pierwszy projekt metra! Zakładając, że podczas pięciu lat jego rządów w mieście wybudowano 100 tysięcy mieszkań i 30 szkół, Muzeum Narodowe, halę targową i szpital, to trzeba przyznać, że był pracowitym i skutecznym prezydentem. Nie dane mu było zrealizować planów rozwoju miasta. Nie uciekł z miasta po wybuchu wojny, mimo że mu to proponowano, tylko został i organizował cywilną obronę. Został aresztowany i rozstrzelany przez Gestapo w grudniu 1939 roku.

 

 

Syrenki na każdym rogu

Trudno mówić o Warszawie bez chociażby wspomnienia o jej pięknym herbie i stojącej za nią legendą. Podejrzewam, że każdy z Was słyszał legendę o warszawskiej syrence, która płynąc z oceanu dotarła do morza Bałtyckiego, a następnie popłynęła w górę Wisły. Została pochwycona przez bogatego kupca, który chciał wystawiać ją na jarmarkach. Jednak rybacy ją uwolnili i wypuścili do Wisły w zamian za co obiecała im obronę. Stąd warszawska syrenka jest uzbrojona w miecz i tarczę.

Dlaczego akurat mitologiczna syrenka jest w herbie Warszawy? Po raz pierwszy jej wizerunek pojawia się w dokumentach z XIV wieku i nie przypomina powabnej dziewczyny z rybim ogonem, tylko walecznego stwora z ogonem, skrzydłami i dwiema łapami. Prawdopodobnie pomysł został zaczerpnięty z popularnych w owym czasie bestiariuszy, czyli pięknie ilustrowanych ksiąg pełnych istniejących i nieistniejących zwierząt. Zwierzęta te często były wykorzystywane w tworzeniu herbów. Z sobie tylko znanych powodów wybrano na herb Warszawy uzbrojonego stwora, który z czasem nabrał znacznie łagodniejszej, kobiecej formy.

Jeżeli się dobrze rozejrzycie, to syrenki w Warszawie znajdziecie wszędzie – na latarniach, słupkach i tramwajach. Jest też oczywiście kilka znanych pomników.

 

 

Z placu Bankowego skręcamy w ulicę Senatorską. Po chwili nasz wzrok przykuwa kościół i klasztor Franciszkanów, a dokładnie boczne wejście, gdzie na ścianach znajdujemy mnóstwo płyt nagrobnych. Wiele z nich pochodzi z okresu II Wojny Światowej, ale są też wcześniejsze. Najbardziej szokujące są te dziecięce. Na jednej z płyt znajdujemy zdjęcia dwóch chłopców, nastoletnich braci, którzy wraz z ojcem zginęli w Oświęcimiu. Płytę ufundowała pogrążona w bólu, samotna matka. Losy zwykłych mieszkańców miasta, które chwyciły nas za serce.

Zaraz obok natykamy się na tablicę upamiętniającą rozstrzelanie przez hitlerowców kilku osób. Na chwilę przenosimy się w mroczne czasy okupacji, kiedy człowiek nie znał dnia ani godziny, gdy mógł zostać złapany i rozstrzelany pod ścianą kamienicy. Tego typu płyt jest w całym mieście znacznie więcej.

IMG_20170401_112647Wchodzimy na plac z ogromnym budynkiem w stylu klasycystycznym, czyli wzorującym się na budowlach antycznych. Warto wspólnie powyszukiwać elementy na fasadzie, które świadczą, że jest to budynek teatru. Są to maski – greckie symbole tragedii i komedii, tańczące i grające na instrumentach postaci. Nam bardzo przypadła do gustu fasada przedstawiająca normalny dzień w antycznym Rzymie. Przyjrzyjcie się też uważnie, a na szczycie wypatrzycie rzymski wóz dwukołowy zaprzężony w cztery konie (tzw. kwadryga) powożony przez starożytnego boga Apollina.

Chwilę później natykamy się na ławeczkę ze szlaku Multimedialnych Ławeczek Fryderyka Chopina. Jest ich w mieście kilkanaście. Stoją w miejscach związanych z życiem i działalnością słynnego kompozytora w Warszawie. Na ławeczkach jest przycisk, który odtwarza znane utwory wielkiego mistrza. Pamiętajcie go przycisnąć!

 

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Idąc dalej prosto, już po chwili, wychodzimy na plac Zamkowy z pięknym widokiem na Warszawę. Jeżeli macie ochotę na lepszy widok to zaraz obok znajduje się dzwonnica kościoła św. Anny z tarasem widokowym. Wejście na wieżę wymaga trochę samozaparcia i kondycji, bo trzeba pokonać 150 kamiennych stopni, ale w nagrodę czeka na Was wspaniały widok. W słoneczne dni widać odległe miejscowości pod warszawskie. Wejście jest biletowane.

Rozglądając się po placu Zamkowym naszą uwagę natychmiast przykuwa kolumna Zygmunta III Wazy. Nasza metoda, aby zapamiętać nazwę króla jest prosta – wyobraźcie sobie Zygmunta w koszulce z cyfrą trzy trzymającego wielką wazę zupy! Zygmunt oczywiście nie był miłośnikiem zastawy stołowej tylko członkiem szwedzkiego rodu królewskiego Wazów oraz kandydatem do szwedzkiego tronu. Jednak Polacy (gdzie szlachta wybierała króla) wybrali go na króla Polski. Zygmunt zamieszkał w Krakowie na Wawelu. Wybuchł tam jednak pożar i zamek nie nadawał się do zamieszkania. Dlatego przeniósł się z dworem do Warszawy do zamku książąt mazowieckich i wyremontował na królewską siedzibę w modnym w owym czasie stylu. Jego syn postanowił upamiętnić go stawiając mu kolumnę. Jak wielki jest pomnik? Otóż postać Zygmunta liczy 275cm, zatem jest zdecydowanie większa niż jakikolwiek żyjący człowiek. Cokół, na którym stoi nie jest oryginalny. Dwa poprzednie cokoły możecie zobaczyć koło Zamku Królewskiego.

 

Na zamek wchodzimy przez jedną z dwóch bram. Zwiedzanie zamku jest biletowane, ale w niedzielę wstęp jest darmowy. W środku odrestaurowano komnaty z czasów ostatniego króla Polski Stanisława Augusta. Na ścianach można podziwiać obrazy Canaletta. Co warto zobaczyć na zamku, sprawdźcie na filmie.

 

Stare Miasto postanowiliśmy zbadać z wykorzystaniem gry „detektywi w wielkim mieście”, której opis znajdziecie tutaj>>>

Poszukując informacji z gry dotarliśmy do Barbakanu. Jest to element murów miejskich z przejazdową bramą, który miał mieć funkcję obronną. Jednak już w momencie budowania był on przestarzały. W działaniach wojennych brał udział tylko raz podczas Potopu Szwedzkiego. Podczas II Wojny Światowej został wraz z całą zabudową starówki kompletnie zniszczony i odbudowany w okresie powojennym. Z resztą wędrując po starówce trzeba pamiętać, że została odbudowana w latach 50tych i nie jest oryginalna.

 

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wzdłuż murów wracamy na plac Zamkowy i ruszamy na przechadzkę Krakowskim Przedmieściem. Skąd jednak taka nazwa ulicy? Otóż jest to przedmieście, gdyż miasto Warszawa kończyło się na murach miejskich. W tym miejscu, aby dostać się do środka, trzeba było przejść przez bramę Krakowską. Zatem trakt Krakowskie Przedmieście był zaraz pod miastem i stał się doskonałym miejscem do budowy pałaców możnych oraz innych reprezentacyjnych budynków. Ponieważ zaś prowadził do Krakowa, nazywa się Krakowskim Przedmieściem.

 

 

Wędrując tą pełną ludzi i ruchu samochodowego ulicą, oglądamy sklepowe witryny. Nagle nasz wzrok przykuwa obraz z XVIII wieku. Canaletto, który był nadwornym malarzem króla. Został poproszony o namalowanie Warszawy. Malarz był niezwykle dokładny, dlatego warto przyjrzeć się twarzom i strojom na jego obrazach. Pomysł, aby w kilku miejscach Krakowskiego Przedmieścia postawić reprodukcje obrazów dokładnie z miejsca, z którego były malowane jest fantastyczny. Można porównywać co się zmieniło w ciągu 200 lat.

IMG_20170402_151904_hdrPoza tak ważnymi i znanymi budynkami jak Pałac Prezydencki i Uniwersytet Warszawski znajdziecie tutaj liczne pomniki np. Mickiewicza czy Kopernika. Nam najbardziej do gustu przypadł pomnik Kopernika z wmontowanymi w bruk symbolami ciał niebieskich. W centrum oczywiście jest słońce, ale jako ostatnią planetę znajdujemy Saturn. Dlaczego tylko Saturn? Otóż gołym okiem nie można dojrzeć innych planet, a jak wiemy w czasach słynnego astronoma lunet nie było. Sam naukowiec swoich odkryć dokonywał głównie dzięki prostym przyrządom astronomicznym oraz obliczeniom matematycznym. Czy wiecie co znajduje się w ręku Mikołaja Kopernika? Zapewne wszyscy rozpoznają cyrkiel, zaś ten drugi przyrząd zwie się astrolabium.

Stąd idziemy do Ogrodu Saskiego, gdzie przystajemy przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Przy pomniku płonie wieczny znicz, a wartę honorową pełnią żołnierze z Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego.

W Ogrodzie Saskim znajdziecie piękną fontannę i świetny plac zabaw.

 

 

Piękna pogoda kusi, aby w zieleni spędzić więcej czasu, dlatego nasze kroki kierujemy do Łazienek Królewskich. Jeżeli nie macie ochoty na spacer głównymi ulicami, można tam też dojechać autobusem linii 116 z Przedmieścia Krakowskiego.

 

 

Łazienki Królewskie

Pomimo nazwy sugerującej miejsce do umycia się, Łazienki Królewskie to letnia rezydencja króla Stanisława Augusta. Obecnie jest tutaj piękny park i ogród. Po trawniku przechadzają się pawie, w stawie łatwo wypatrzeć wielkie ryby, a oswojone wiewiórki przybiegają na dźwięk stukania orzechami.

Na terenie parku znajdują się również warte zwiedzenie obiekty takie jak Pałac na Wodzie, Stara Oranżeria czy Teatr Królewski, w którym przewidziano miejsce tylko dla 200 widzów. Zwiedzanie jest bezpłatne w czwartki.

Muzeum Powstania Warszawskiego

Na zwiedzanie najlepiej przeznaczyć około dwóch godzin w niedzielę, gdyż wtedy wejście jest bezpłatne. Przed wejściem na ekspozycję pobieramy darmowy bilet i zostawiamy torby oraz plecaki w szafkach (potrzebne 5zł).

 

 

Nie da się ukryć, że tematyka muzeum jest wstrząsając i trudna. Dlatego warto zastanowić się czy chcecie wybrać się tam z dziećmi. Myślę, że przedszkolaki czy dzieci z pierwszych klas podstawówki, z tego muzeum zapamiętają możliwość usiąścia na motocyklu, wielki samolot, czy zbieranie karteczek z kalendarza (zauważyłam, że było to zajęcie dla sporej grupy dzieci), a nie śmierć tysięcy ludzi. Jednak dla starszego dziecka jest to, jak to ujęła moja córka, „muzeum śmierci”.

Muzeum jest placówką interaktywną. Można podnieść słuchawkę starego telefonu i posłuchać wspomnień uczestników powstania, dotykać, słuchać i oglądać. Oddziałuje na wszystkie zmysły. Zachęca do aktywnego odkrywania.

Zaraz po wejściu nasze kroki kierujemy do „Sali Małego Powstańca”. Jest to część specjalnie przygotowana dla dzieci, ale i o dzieciach. Zwiedzający mogą oglądnąć stare zabawki, słuchać relacji 9latka, który spisywał wspomnienia podczas powstania, słuchać piosenek. Warto tutaj też wziąć kartę z zadaniami dla dzieci młodszych lub starszych, do wykonania podczas zwiedzania całej ekspozycji.

 

 

Wystawa wiedzie nas przez kolejne etapy od ataku hitlerowskich Niemiec na Polskę, poprzez obronę Warszawy i cierpienie jego mieszkańców pod butem okupanta, aż po wybuch powstania. Oglądamy wnętrze drukarni, gdzie drukowano odezwy do Polaków. Zaglądamy do pojemników, które zrzucał na Warszawę Liberator – wielki bombowiec, którego celem było wsparcie powstania zasobami lekarstw, broni i jedzenia.

 

 

Na piętrze dużo czasu spędzamy oglądając komiksy przekształcone w filmy animowane o wspomnieniach z powstania. Dużą ciekawość mojej córki budzi też maszyna do szyfrowania informacji. Oczywiście kolekcjonujemy kartki z kalendarza. Jedna kartka na każdy dzień powstania. Na antresoli oglądamy replikę broni ręcznie robionej przez warszawiaków, czytamy o znanych uczestnikach powstania, którzy ponieśli w działaniach zbrojnych śmierć. Najbardziej wstrząsające filmy i zdjęcia są prezentowane w betonowych studniach i oznaczone jako drastyczne.

Po obejrzeniu filmu wchodzimy do kanału, czyli długiego, wyłożonego cegłą, ciemnego korytarza. Nad nami od czasu do czasu widać otwarte studzienki. Słuchamy wspomnień z ucieczki tymi kanałami żołnierzy i cywilów. W pamięć zapadają słowa o stosach trupów.

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

To Centrum trzeba zobaczyć, ale lepiej zaplanujcie cały dzień. Nam czasu nie starczyło. Każda część jest tak wciągająca, że trudno się zdecydować na kolejny ruch. Warto też pamiętać, że czekać Was może stanie w dłuuuuuugiej kolejce po bilety. Można rozważyć zakup biletów biletów on-line.

W Koperniku jest sześć wystaw stałych. Dodatkowo można zwiedzić również Park Odkrywców i zobaczyć seans w Planetarium. Część galerii jest dostępna tylko dla osób powyżej 13 roku życia.

Zaraz za kasami wchodzimy do galerii „Korzenie cywilizacji”. Tutaj możemy się zagłębić w największe dzieła ludzkości – sztukę, filozofię, pismo. Można zagrać na laserowej harfie, zbudować most według projektu Leonarda Da Vinci czy poprowadzić wykopaliska. Zaskakujące, że w sztuce też ma miejsce ewolucja. Jedne pomysły całkowicie zanikają, inne się przekształcają. Dla dzieci w wieku szkolnym bardzo wartościowe jest prześledzenie zmian w kamieniu milowym naszej cywilizacji jakim jest pismo.

„Bzzz” to część dostępna dla dzieci do lat 5 z opiekunami. Świetnie, że byliśmy w Centrum 5 lat temu, bo dzisiaj już byśmy tam nie weszli. Zwiedza się idąc po śladach zwierząt wyklejonych na podłodze. Część zadań jest pochowana w ścianach. Naciskamy przyciski – słuchamy odgłosów, zaglądamy w otwory, wkładamy w nie ręce, aby wymacać co jest w środku. Wszystko multisensoryczne i oparte o koncepcję nauki przez działanie. Rodzice otrzymują dużą mapkę z zadaniami do wykonania. Wejście jest o określone godzinie i trwa godzinę.

Człowiek i środowisko to wystawa o funkcjonowaniu ciała ludzkiego. Do najciekawszych miejsc należy Teatr Anatomiczny poświęcony anatomii i fizjologii. Nawiązuje on do publicznych sekcji zwłok w okresie Oświecenia. Możecie się też tutaj zmierzyć z mistrzami zwierzęcego świata w biegu czy zwisie.

Teatr Robotyczny – jest to teatr, w którym zamiast aktorów zobaczycie roboty, którym głosu użyczyły znani aktorzy.

 

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Majsternia – tutaj przy stołach warsztatowych z przedmiotów codziennego użytku możecie zrealizować jeden lub więcej z wybranych projektów. Czas jest nieograniczony. Można tutaj wsiąknąć na cały dzień!

Nowy Świat w Ruchu to ponad 80 eksponatów, które tłumaczą świat fizyki. Takich eksperymentów twoje dziecko nie przeprowadzi w szkole! Niestety! Eksponaty są opisane i pogrupowane tematami, co pozwala lepiej zrozumieć obserwowane zjawiska. Dla nas jedynym problemem był fakt, że przy dużej ilości zwiedzających ciężko się było dopchać do eksponatów.

Strefa Światła to jedyna wystawa z fabułą.  Poznamy tutaj zagadnienia z zakresu optyki, iluzje optyczne, barw, a wszystko ubrane w zagadkę kryminalną. Jak poskładacie wszystkie poszlaki, to światło nie będzie miało dla Was tajemnic.

Chyba najlepszą recenzją Centrum jest fakt, że moja córka regularnie pyta, kiedy znów tam pojedziemy!

1 comments on “Weekend z dzieckiem w Warszawie”

Dodaj komentarz