O ciepłych zdrojach, walecznych rycerzach i bardzo starych dębach, czyli wycieczka po Lądku Zdrój

Kiedy Marysia i Jaś wskoczyli już do samochodu pojawiło się bardzo ważne pytanie:

– Gdzie się dziś wybieramy?

– Dzisiaj pojedziemy do Lądka Zdrój. Jest to uzdrowisko w pięknych górach zwanych Złotymi. – odpowiedział tata.

–  Czy te góry są ze złota?

–  Nie, ale wydobywano tutaj złoto. Na północnym ich krańcu leży Złoty Stok (więcej o Złotym Stoku znajdziecie na naszej stronie>>>). Jak pamiętacie ludzie wydobywali tam złoto i arsen. W Lądku jego skarb też kryje się w głębi ziemi to …..woda.

–    Łeeee woda. Co to za skarb! Wystarczy odkręcić kran.- zdziwił się Jaś.

–    Lądecka woda to woda termalna. Wypływa z głębi ziemi, gdzie jest ogrzewana i wzbogacana o cenne minerały. Okazuje się, że ma dobry wpływ na zdrowie osób, które ją piją i się w niej kąpią. Wiadomo to już od setek lat. Dlatego przyjeżdżają do miasta ludzie, którzy chcą skorzystać z leczniczych właściwości tych źródeł. Spędzają tutaj czas pijąc wodę, kąpiąc się w niej i chodząc na spacery po okolicznych górach. Tych ludzi nazywamy kuracjuszami.

–   Czy my też będziemy tymi kuracojowszami? – zapytała Marysia.

–    Ku-ra-cju-sza-mi. Nie, nie będziemy kuracjuszami, ale posmakujemy wody z tutejszego źródła i powędrujemy ścieżkami spacerowymi. Dowiemy się jakie ciekawe historie kryje Lądek Zdrój. – zachęciła dzieci mama.

–   Brzmi super! Ruszajmy!

 Według legendy pewien pasterz zabłądził w te strony i napił się wody z ciepłego źródła. Gdy wrócił do domu opowiedział innym o niezwykłej wodzie, która wzmacnia i przywraca siły. Wkrótce więcej ludzi zaczęło korzystać ze zdroju. Wykopaliska archeologiczne dowodzą, że już w XIII wieku korzystano tutaj z kąpieli zdrowotnych – znaleziono urządzenia kąpielowe sprzed 700 lat. Lądek przez całe stulecia funkcjonował dzięki unikalnym właściwościom tutejszych wód. Największy rozkwit przeżywał w XIX wieku kiedy przyjeżdżało tutaj wiele koronowanych głów, a miasto stało się znane w całej Europie.

————————————————————————————————————————————————————————————

Trasa spaceru po Lądku Zdrój – część zdrojowa

Naszą wycieczkę zaczynamy na parkingu na ulicy Kościuszki naprzeciwko budynku należącego do Bielskiego oddziału PTTK, w którym można zaopatrzyć się w książki, mapy, pocztówki, upominki oraz dostać pieczątkę upamiętniająca pobyt w tym mieście.  Warto zaopatrzyć się w mapę „Lądek Zdrój i okolice” ze szczegółowym planem wszystkich tras spacerowych, których jest tutaj niespodziewanie wiele. Szlaki te umożliwiają zaplanowanie wycieczek o różnej trudności i długości .

P1100803Przystanek 1.  Z boku budynku oddziału PTTK w Lądku dochodzimy do barierki nad potokiem Białą Lądecką. Jest tutaj bardzo dobry widok na kryty most.

–    Zobaczcie jaki ładny jest ten most. Co jest w nim niezwykłego?

–    Hmmm on ma dach!

–    No właśnie ten most jest kryty. Łączy dwa budynki po przeciwnych stronach potoku Biała Lądecka.

–    Po co komu most między budynkami?

–   Dobre pytanie mosty zazwyczaj łączą brzegi i są do wykorzystania dla wszystkich. Myślę, że sprawa miała się tak iż ktoś miał dwa budynki po dwóch stronach potoku. Aby przejść z jednego budynku do drugiego musiał wyjść z jednego podejść do mostu przejść przez most podejść ulicą do drogiego budynku i uznał, że zbudowanie mostku, który będzie łączył jego własne dwa budynki znacznie skróci drogę. Aby nie moknąć podczas przejścia most ma dach.

–  Jakie zabawne zwierzątka na nim widać!

–   Bardzo spostrzegawcze odkrycie! Rynny zakończone są wylotami w kształcie…. hmmm no właśnie co to jest?

–    Smok!

–   Bardzo możliwe. – zastanawiał się tata – takie zakończenia nazywamy rzygaczami.

–   Błłłeeee…. to niezbyt piękna nazwa!

–  Z tych rzygaczy deszczówka laje się do potoku, zamiast ciec po ścianach. Potok ten zwie się Biała Lądecka. Jest dość energicznym górskim potokiem z licznymi spadami. Ma to swoje zalety – w takich potokach żyją ryby np. pstrągi. Niestety ma też wady. Miasta, wsie i miasteczka nad Białą Lądecką często muszą się zmagać powodziami. Najpoważniejszą miasto przeżyło w 1997 roku. W niektórych miejscach są do dziś upamiętniające to wydarzenie tablice.

Przystanek 2

Idziemy wzdłuż ulicą Kościuszki w kierunku południowym. Po lewej stronie znajdujemy przejście z bramą, której wejście ozdobione jest płaskorzeźbą przedstawiającą rycerza na koniu, który lancą przebija smoka.

–   Spójrzcie do góry. Co widźcie nad nami?

–   To jakiś rycerz! Ma zbroje i wszystko….

–   Zgadza się to jest rycerz. Czy wiecie co on robi? – zapytała mama.

–   Hmm …. walczy z jakąś brzydką jaszczurką? – zaczęła zastanawiać się Marysia.

–  To smok. Ten rycerz to święty Jerzy. Zgodnie z legendą św. Jerzy był dobrym i dzielnym rycerzem, który uwolnił miasto od smoka, który zjadał jego mieszkańców.  W końcu XV wieku Lądek należał do księcia ziębickiego Jerzego. Książę ów nakazał zbadać lekarzom właściwości wód lądeckich oraz zbudować przy źródełku łaźnię i kaplicę, którą poświęcił opiece św. Jerzego. Dziś budynek koło którego stoimy nazywa się Zakładem Przyrodoleczniczym „Jerzy”.

–  Nieźle, w ten sposób pamięta się księcia do dziś, a przecież żył z 500lat temu. – szybko policzył Jaś.

–   Grunt to się dobrze zapisać w historii jakiegoś miejsca – dodał tata.

–   A co to jest „zakład przyrodoleczniczy”? – zapytała nagle dziewczynka.

–  Dobre pytanie. To jest miejsce, gdzie leczy się ludzi przyrodą. Chodzi o picie wody, kąpiele w basenach termalnych, okłady borowinowe i wiele innych. Ponieważ wszystko związane jest z wodą to chodźcie zobaczyć jak wygląda ten budynek z drugiej strony.

Dzieci cofnęły się kilka kroków do skrzyżowania z ulicą Ostrowicza. Zaczęły przyglądać się co artyści umieścili od frontu budynku Zakładu Przyrodoleczniczego „Jerzy”.

–  Te dzieci to chyba pływają na rybie! – zawołał Jaś

–  Ta ryba to ma dziób! – wtórowała mu siostra.

–   Są też inne morskie elementy na budynku. Zobaczymy ile znajdziecie. – powiedziała mama.

Zadanie. 1

Zakreśl z ciągu liter wyrazy, które oznaczają zwierzątka morskie, które można znaleźć na budynku zakładu „Jerzy”

AKWRAKZUPAMUSZLABIBLIOTEKRABWOJTELROZGWIAZDASAMIECKOLIBERFOKADELFIN

Dzieci wraz z rodzicami ruszyły w dalszy spacer. Naprzeciwko „Jerzego” rozpoczyna się promenada uzdrowiskowa. Idąc nią minęli fontannę, muszlę koncertową, dom zdrojowy, w którym znajduje się kino-teatr i weszli w aleję modrzewi posadzonych tutaj specjalnie by umilać pobyt kuracjuszom.

– Spójrzcie na te drzewa – powiedział tata – to są modrzewie. Iglaki tak jak świerki czy sosny. W odróżnieniu jednak od nich modrzew zrzuca igły na zimę. Wczesną wiosną możemy obserwować wypuszczanie młodych igieł. Jego igły są miękkie i przyjemne w dotyku. Szyszki zaś drobne.

P1100785Po obejrzeniu modrzewi rodzina doszła do głównego placu w części uzdrowiskowej z podświetlaną fontanną, licznymi ławkami i ukwieconymi rabatami. Tutaj regularnie odbywają się koncerty, gra orkiestra. Nad całością góruje budynek kolejnego zakładu przyrodoleczniczego Wojciech. Budynek ma charakterystyczną okrągłą kopułę i bogate neobarokowe wnętrze. Cała rodzina weszła do środka.

–  Ojej jak tutaj ładnie w środku i jakoś tak…staro. – westchnęła Marysia, obracając we wszystkie strony głową.

–  Budynek został zbudowany w XIX wieku, więc ma prawo wyglądać staro. Styl w jakim go zbudowano to neobark stąd takie tu bogactwo elementów. – powiedziała mama. – Ma również ciekawą historię. Kiedy ukochana żona radcy cesarskiego Zygmunta Hoffmanna, Maria zachorowała długo szukał lekarza, który znalazłby skuteczne lekarstwo. Pomysłów było wiele, ale nic nie skutkowało i kobieta coraz bardziej podupadała na zdrowiu. Wtedy lekarz, znajomy rodziny, przeszukał uniwersyteckie biblioteki i zalecił długi pobyt w domu barona w okolicach Lądka Zdrój. Tam jego żona zażywała kąpieli w wodach termalnych i codziennie piła wodę z lądeckiego zdroju.  Po jakimś czasie zaczęła odzyskiwać siły i chęć do życia. Uszczęśliwiony i przekonany o właściwościach leczniczych tych okolic oraz jego wód radca postanowił wybudować duży zakład kąpielowy wtedy nazwany imieniem Marii.

–   To tak jak ja! – zawołała Marysia.

LZ 23–    Dziś nazywa się Wojciech – dokończyła mama –  Można się tutaj wykąpać w basenie termalnym, który znajduje się po tą kopułą oraz napić się wody ze źródła. Ma właściwości lecznicze, szczególnie przy niektórych schorzeniach. Spójrz tutaj – mama wskazała na gablotę – można kupić takie śmieszne kubeczki do picie wody.

– Jej niektóre mają dziwne kształty! Widzę tutaj pieska i Shreka!

– Chodźcie na górę spróbujemy tutejszej wody!

– Czy mogę się jej napić z takiego kubeczka?

– Oczywiście to świetna pamiątka z wycieczki do wód.

Gdy już spróbowali wód źródlanych i obejrzeli niezwykłe wnętrze kopuły „Wojciecha”, wyszli na zewnątrz i poszli w górę ulicą Wolności. Tutaj po kilku minutach spaceru znaleźli wielki dąb.

–  Pamiętacie panią Marię, żonę radcy cesarskiego, która ciężko chorowała i tutaj się wyleczyła? – zapytała mama.

–  Tak! – zawołały dzieci.

–  Maria Hoffmann jeszcze w jeden sposób postanowiła upamiętnić swój pobyt i uzdrowienie w Lądku Zdrój. Nazbierała żołędzi spod dębu, gdzie wypoczywała w drodze do zdroju i wyhodowała z nich malutkie drzewka. Zasadziła je wzdłuż drogi, którą codziennie przebywała podczas swojego pobytu. Niektóre z nich rosną tu do dziś. Dąb Marii ma około 330 lat. Dziś jest pomnikiem przyrody, którego nie wolno niszczyć, ale oczywiście można go dotknąć.

–  Dlaczego ma takie pasy na sobie?

– To stare drzewo i w ten sposób ludzie dbają, aby się nie zaczęło rozpadać.

Zadanie 2.

Przyjrzyjcie się liściom na dębie Marii i tym na zdjęciu. Które z liści na zdjęciu to liść dębu?

liście 5

Wędrując z powrotem w kierunku promenady zdrojowej cała rodzina przeszła się po pięknie odnowionym parku zdrojowym. Rodzice zachwycali się wielkimi wiekowymi drzewami, krzewami i klombami, dzieciom zaś przypadł do gustu plac zabaw.

Las Bukowy k LZPo przerwie i miłym lenistwie na promenadzie uzdrowiskowej tata zachęcił dzieci do dalszego zwiedzania. Cała rodzina ruszyła w górę ulicą Ostrowicza, a potem Leśną, aż do pięknej polany z widokiem na góry. Gdy już nasycili się widokiem skręcili w lewo i poszli w górę lasem Drogą Bukową, oznakowaną znakiem biało-niebieskiego kwadratu. Droga nie przez przypadek jest zwana bukową – w lesie tym przeważają piękne, srebrzysto-szare buki. Po godzinie intensywnego wspinania się, zachwycania się wspaniałymi zapachami i dźwiękami lasu, dotarli na szczyt Trojaka. Tutaj powitała ich imponująca skała – Trojan. Wszyscy wspięli się po ułożonych w stopnie skałach na szczyt, gdzie jest otoczony barierką taras widokowy.

_ Moi drodzy, Tutaj zachowujemy się ostrożnie, bez niepotrzebnego podskakiwania oraz biegania. Łatwo się pośliznąć i spaść! – ostrzegł dzieci tata.

–   Jaki niezwykły widok – zawołał Jaś – szczęście, że mamy tak słoneczną pogodę.

–  Spójrzcie – powiedziała mama – tam w oddali widać masyw Śnieżnika i najwyższy jego szczyt Śnieżnik. Na lewo od nich widać góry Bialskie i Złote. Zaś na prawo znacznie niższe góry Kuźnicze, a za nimi Krowiarki.

Kiedy skończyli podziwiać i uwieczniać nWidok z Trojanaa fotografiach widok zeszli ostrożnie na dół.

Dalej szlak prowadził wzdłuż kolejnych niezwykłych skał.  Zadziwił ich okazały długi na 100 metrów Skalny Mur, poprzedzielane pęknięciami Trzy Baszty oraz dwie wysokie na 20 metrów skały stanowiące  Skalną Bramę. U podnóża bramy zatrzymali się na odpoczynek. Szlak wiódł teraz dość stromą drogą w dół do Zamkowego Rozdroża, skąd już tylko 15 minut wspinaczki na Karpiaka dzieliło ich od podziwiania ruin zamku Karpień.

–  Mamo dlaczego ten zamek tak dziwnie się nazywał?

–  Uważa się, że nazwa pochodzi od jednego z właścicieli, którego herbem rodowy był złoty karp na niebieskim tle. Zamek powstał tutaj, aby chronić rozdroża, przez które przechodziliśmy. Prowadziła tędy ważna handlowa droga – szlak solny. Zamek jednak spotkał los wielu innych dolnośląskich zamków. Około 200 lat po jego wybudowaniu dostał się w ręce rycerza, który był rabusiem i rozbójnikiem. Napadał na okoliczne wsie, miasta i przejeżdżających kupców. Ostatecznie miarka się przebrała, gdy napadł i obrabował klasztor cystersów w Henrykowie. Zjednoczone siły biskupa, księcia i okolicznych miast zdobyły zamek i zrównały go z ziemią. Nie chcieli by ktokolwiek inny na nim zamieszkał.

–  Co się stało z rycerzem? – zapytał zaintrygowany Jaś.Na Trojanie 2

–  Uciekł i dalej trudnił się rozbojem tylko z innego zamku – Homole.

–  Z zamkiem – dodał tata – wiążą się liczne legendy. Wyobraźnię okolicznych mieszkańców rozpalały skarby podobno ukryte pod zamkiem. Jedna z legend opowiada, że w noc wigilijną o północy otwierają się drzwi do skarbca zamkowego. Pewnego roku wybrała się tam kobieta z małym dzieckiem na ręku. Kiedy przyszła północ drzwi skarbca otworzyły się, a oczom kobiety ukazały się nieprzebrane skarby. Kobieta położyła dziecko na posadzce i zabrała się do zbierania kosztowności, kiedy zauważyła że drzwi się zamykają rzuciła się do nich i zapomniała o dziecku. Niestety nie zdołała po nie wrócić. Zrozpaczona czekała cały rok i stanęła znów o północy w wigilię w tym samym magicznym miejscu i znów drzwi otworzyły się. Jaka była radość kobiety, gdy znalazła swoje dziecko całe i zdrowe!

–  To bez sensu, jak on tam mógł przeżyć cały rok bez jedzenia? – zapytał zdezorientowany Jaś

–  To legenda, one nie muszą mieć sensu. Nie podlegają prawom natury. W legendach jest dużo magii. – odpowiedziała mama

–  To po co są legendy?

–  Większość legend opowiada o biednych ludziach chłopach, pasterzach, którzy dzięki swojemu sprytowi zdobywają jakiś skarb albo pokonują potwora i otrzymują nagrodę. Są też takie, które uczą jak powinnyśmy się zachowywać i straszą karą niegrzecznych.

Po obejrzeniu resztek zamku cała rodzina wróciła do przełęczy skąd ruszyli w drogę powrotną dookoła góry Trojak. Czas umilając sobie wymyślaniem historii pełnych magii i sprytnych pastuszków.

—————————————————————————————————————————————————————————-

Trasa: Lądek Zdrój – Trojak – ruiny zamku Karpień na Karpiaku – Lądek Zdrój – trasą spacerową oznaczoną niebiesko-białym kwadratem. Długość około 10 km. Droga od przełęczy zamkowej do Lądka szeroka i łagodna, częściowo wysypana grubym grysem. Podejście na Trojak ostre i strome.

Na trasie punkty widokowe i ławeczki.

Advertisements

2 Comments Add yours

  1. surrealistka pisze:

    W pobliżu Wojciecha, w Parku Zdrojowym znajduje się genialna cukiernia Albrechtschalle; szkoda, że zabrakło jej na trasie. Polecam w przyszłości 🙂

    1. Nam bardziej smakowało zarówno ciasta jak i lody w kawiarni Toch koło Basenu, więc to wszystko kwestia gustu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s