Śladami księżniczki Marii Krystyny Habsburg poznajemy Żywiec

Żywiec – niewielkie miasto, leżące w Beskidach Zachodnich, w kotlinie śródgórskiej zwanej Kotliną Żywiecką, kojarzy się powszechnie ze znanym browarem. Samo miasto jak i jego okolica ma jednak wiele innych, godnych polecenia atrakcji.

Wymienić należy:

  • rynek z charakterystyczną XIX wieczną zabudową,
  • 100-letnie kino Janosik (które aktywnie działa i w programie ma również filmy w 3D),
  • interaktywne muzeum browarnictwa w Browarze Żywiec z niezwykle ciekawą ekspozycją dotyczącą nie tylko produkcji piwa i jego historii, ale również miasta,
  • muzeum Miejskie w Starym Zamku (można polecić ekspozycję etnograficzną z licznymi drewnianymi zabawkami wykonywanymi przez żywieckich górali , maski noworocznych przebierańców oraz historię i tradycję miasta Żywca)
  • park miniatur prezentujących 23 budynki wybudowane przez właścicieli Żywca,
  • park przy zamku z mini zoo (wstęp bezpłatny),
  • szlaki turystyczne,
  • Jezioro Żywieckie (zbiornik retencyjny).

Zapraszamy do zwiedzenia miasta śladami arcyksiężnej Marii Krystyny Habsburg, która swoje dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w Żywcu. Informacje na podstawie książki: „Księżna. Wspomnienia o polskich Habsburgach” autorstwa Adama Tracza i Krzysztofa Błacha.

 

7-769x1024
Arcyksiężna Maria Krystyna Habsburg. Zdjęcie pochodzi ze strony zywiecinfo.pl

Witajcie!

Nazywam się Maria, Krystyna Habsburg, ale najbliżsi nazywają mnie po prostu Krysią. Cieszę się, że na co dzień nie muszę używać wszystkich moich imion, bo mam ich aż siedem! Maria, Krystyna, Immaculata, Elżbieta, Renata, Alicja, Gabriela Habsburg. Sporo, nie sądzicie? Nie nadano mi ich przypadkowo, są to imiona moich przodków. Na przykład Maria Krystyna to imię królowej Hiszpanii, która jest moją matką chrzestną.

Ile masz imion? Czy wiesz dlaczego takie imiona nadali Ci rodzice? (Jeżeli nie wiesz, to jest to dobra okazja aby ich zapytać.)

Habsburg to nazwisko, a dokładnie nazwa rodu, do którego należę. To bardzo duża, wiekowa i niezwykła rodzina pełna królów, arcyksiążąt, a nawet cesarzy, którzy mieszkali w pałacach i zamkach. Jak sobie możesz wyobrazić jesteśmy też dosyć bogaci. Nie łatwo jest utrzymać zamek, te wielkie komnaty pełne mebli, służba ogrody, konie, bale i polowania – to wszystko wymaga dużo pieniędzy. Moja rodzina miała na własność dużo ziemi, a dokładnie rosnące na niej lasy. Lasy to drewno, które można sprzedać. Mój dziadek i ojciec potrafili mądrze zarządzać swoimi lasami i pieniędzmi dlatego było ich coraz więcej.

Moje drzewo rodzinne obejmuje setki osób i sięga wiele wieków wstecz. Wiem jak nazywali się moi pradziadkowie i prapradziadkowie i prapraprapra…….  To fascynujące tyle wiedzieć o historii własnych przodków.

Czy wiesz jak na imię mieli Twoi pradziadkowie? Skąd pochodzili? Czym się zajmowali?

Jestem księżniczką, córką arcyksięcia Karola Olbrachta. Mam dwa lata starszego brata – Karola Stefana i osiem lat młodszą siostrę – Renatę. Mieszkam w zamku wraz z rodzicami i rodzeństwem, liczną służbą, nianią i nauczycielami.  Całe dzieciństwo spędziłam w Żywcu i chciałabym oprowadzić Was po moich zakamarkach i opowiedzieć jak to jest być księżniczką.

Przystanek 1

Nowy Zamek (obecnie znajduje się tutaj Technikum Leśnictwa). Pokoje Marii Krystyny, które zamieszkiwała jako dziewczynka są po lewej stronie od głównego wejścia do szkoły, na piętrze.

Spójrzcie na ten wielki budynek. To mój dom, tutaj mieszkam. Nazywamy go Nowym Zamkiem, urządziła go moja mama Alicja. Jest słoneczny i elegancki. Każdy mieszkaniec zamku ma swoją sypialnię, łazienkę i salon. W swoim pokoju poza zabawkami,  łóżkiem oraz garderobą mam również biblioteczkę z książkami. Uwielbiam książki o psach i koniach. Do moich ulubionych zabawek należą pluszowe misie i koń na biegunach. Lalek nie lubię, są nudne.

Mój dzień rozpoczyna się o 6:45. Do mojego pokoju wchodzi wychowawczyni i budzi mnie. Po szybkim myciu i gimnastyce, idę na mszę (mamy w zamku własną kaplicę), a następnie na śniadanie. Po śniadaniu zaczynają się lekcje. Kiedy byliśmy mali zajmowała się nami niania. Teraz niania zajmuje się tylko małą Renatą, ja i Karol musimy się uczyć. Jeżeli jednak sądzicie, że spotykamy się w jednej klasie to jesteście w błędzie. Uczymy się sam na sam z nauczycielem. Nie sposób być nieprzygotowanym czy liczyć, że Cię nie zapytają. Nie ma też z kim poszeptać w tylnej ławce. Uczę się języka polskiego, rachunków, przyrody, historii i języków obcych. Do tych ostatnich oraz śpiewu mam osobne nauczycielki. Nauczycielka języka angielskiego przyjechała do nas z Anglii i uczy nas nie tylko na lekcjach, ale nawet na spacerach i przy stole.

Przystanek 2

Wnętrze Nowego Zamku (wewnętrzna część ekspozycji parku miniatur ) bilety do kupienia w kasie Muzeum Miejskiego w Starym Zamku.

e329b9a6b2603058
Biały salon gotowy na przyjęcie gości. Zdjęcie z portalu eksploratorzy.com.pl

Tak właśnie wyglądały wnętrza zamku. Ładnie, prawda? Czy znaleźliście jak wyglądały eleganckie stroje, które nosiły wtedy kobiety? Takie długie suknie zakładałyśmy do kolacji co wieczór. Wszyscy się do posiłku przebierali i spotykali w holu skąd wspólnie przechodziliśmy do jadalni. Oczywiście o spóźnieniach nie było mowy. Dzieci mogły zasiadać do stołu, gdy tylko dorośli uważali, że potrafią się zachować. Nie wolno było przy stole mówić, chyba że było się zapytanym. Nie wolno też było grymasić. Jadło się to co pojawiło się na talerzu. Karą za złe zachowanie było jedzenie samemu. Umiejętne jedzenie za pomocą wszystkich sztućców i naczyń jest skomplikowane i łatwo popełnić gafę. Moja rada: patrz jak robią to inni i naśladuj ich!

Po kolacji przechodziliśmy do salonu, gdzie wszyscy odpoczywaliśmy czytając książki i czasopisma. Jeżeli zastanawiacie się co z telewizją i grami komputerowymi, to już odpowiadam nie było ich! Ale była elektryczność i można było wieczorem po kryjomu czytać książki, kiedy już dawno powinno się było iść spać.

Zatrzymajcie się jeszcze przy klatce schodowej. Ta wspaniała poręcz aż kusi aby po niej zjechać! Ja potajemnie uprawiałam ten sport wraz z Karolem. Na szczęście nigdy nas nie przyłapano. Nie przyłapano mnie również na jeżdżeniu na rowerze po parku w eleganckiej długiej sukni. Obawiam się, że kara byłaby surowa.

Przystanek 3

Pomnik księżnej na ławeczce znajduje się z boku nowego zamku na wprost od wejścia do parku miniatur.

Ta piękna, drobna kobieta na ławeczce to moja matka – Alicja Ankarcrona. Mój ojciec poznał pewnego dnia moja matkę podczas towarzyskiego spotkania i zakochał się w niej. W poślubieniu jej nie przeszkodził mu fakt, że nie była z królewskiego rodu, nie była nawet katoliczką, na dodatek była wdową z małym dzieckiem. Udzielono im pozwolenia na ślub, ale na zawsze utracili prawa do tronu Habsburgów. Mama była bardzo dzielną osobą i w czasie II Wojny Światowej starała się ze wszystkich sił walczyć z nazizmem.

Wyobraźcie sobie, że mnie też już wybrali kandydata na męża! Zupełnie nie przejmują się faktem, że mi się nie podoba.

Zadanie: znajdź herb Habsburgów na chusteczce księżnej Alicji. 

Przystanek 4

Park zamkowy.

Zapraszam Was na spacer po parku. Pięknie tutaj, nie prawda? Znajdziecie tutaj stuletnie lipy, kanały i rozpięte nad nimi urocze mostki, łąki kwiatów oraz małą budowlę zwaną Chińskim Domkiem. My nazywaliśmy ją „pagodą” i trzymaliśmy tam kajaki. Bardzo lubiłam pływać po kanałach kajakiem, a najbardziej chować się pod mostkami. Którymś razem wraz z Karolem tak rozhuśtaliśmy kajak naszego starszego, przyrodniego brata Kaziunia, że wpadł do kanału. Wyszedł cały w błocie!

Zadanie: policz ile kolumn ma Domek Chiński. Jak sądzisz jaki kształt ma podstawa domku?

a)      Kwadrat

b)      Koło

c)      Ośmiokąt

Przystanek 5

Mini Zoo (na terenie parku)

Na terenie zamku były stajnie, gdzie trzymaliśmy konie. Obecnie wybudowanego na terenie parku mini – zoo, gdzie znajdziecie konie, osły, kozy, owce, i mnóstwo ptactwa. Uwielbiałam jeździć na koniach. Miałam swojego konia, który był niestety trochę narwany. Zdarza się też, że zimą jeździłam saniami ciągniętymi przez konika rasy huculskiej.

Zadanie: znajdź w stajni, na terenie Mino Zoo, konia rasy huculskiej.

Przystanek 6

Kościół Najświętszej Marii Panny w Żywcu

Zapraszam Was do Kościoła. Tak jak wam wspominałam kaplicę mieliśmy w zamku więc nie przychodziliśmy do kościoła parafialnego, czasami tylko mój brat się wymykał tutaj na mszę. Jesteśmy jednak mocno z tym kościołem związani. Po prawej stronie od głównego wejścia znajdziecie kaplicę. Jest to kaplica mojej rodziny – rodziny Habsburgów. Kiedy wejdziecie do kapicy zwróćcie uwagę na posadzkę. Zauważycie tam wielkie płyty. Pod nimi jest niewielki pokój – krypta grobowa. Pochowani są tam moi dziadkowie Karol Stefan Habsburg, Maria Teresa Habsburg oraz mój braciszek, dwuletni Olbruś, który zmarł na dyfteryt. Jeżeli rozejrzycie się po kaplicy to zauważycie marmurowy medalion przedstawiający dziecko. Jest na nim wyryte imię „Olbruś” oraz data jego urodzin i śmierci.

Zadanie: znajdź medalion upamiętniający małego Olbrusia

Przystanek 7

Rynek 10 – Apteka

Ta apteka jest tutaj od prawie 100 lat. Kiedyś nazywała się Apteką pod Bożą Opatrznością. Przychodziliśmy tutaj kupować lekarstwa, zapisane przez lekarza. Oczywiście po mieście jako młoda dama nie mogłam chodzić sama. Musiałam mieć przyzwoitkę, zazwyczaj jedną z moich nauczycielek. Uwielbiałam wydawać kieszonkowe na ukochane łakocie – cukierki krówki. Od czasu do czasu szłam również do sklepu papierniczego kupować nowe pióra ze stalówką. Szybko się niszczyły, gdyż je namiętnie obgryzałam.

Zadanie: znajdź na budynku oko otoczone promieniami, zamknięte w trójkącie.

To oko to tzw. oko opatrzności, symbol Boga, który opiekuje się nieustannie ludźmi. Jest związany z przedwojenną nazwą apteki „pod bożą opatrznością”.

Przystanek 8

Gimnazjum nr 2 im. S. Staszica w Żywcu, ul. Zielona 1 (na przeciwko basenu miejskiego) przed wojną Żeńska Szkoła Powszechna w Żywcu.

Pomimo, że nie chodziłam na co dzień do szkoły i nie miałam kontaktu z rówieśnikami, raz do roku musiałam zdawać egzaminy z obowiązującego materiału. Na tej podstawie dostawałam oceny z takich przedmiotów jak polski, rachunki, przyroda, śpiew czy roboty kobiece. Egzamin był dla mnie wielkim wydarzeniem. Mogłam stojąc na korytarzach szkolnych, czekając na egzaminy, które zdawali wszyscy uczniowie, rozmawiać z innymi dziećmi. Na co dzień nie mogliśmy rozmawiać ze służbą o ich prywatnym życiu, nie mieliśmy też kontaktu z ich dziećmi.

W 1939 roku miałam iść do szkoły powszechnej, gdyż wprowadzono zakaz nauczania w domu. Niestety wtedy wybuchła wojna, która zmusiła naszą rodzinę do opuszczenia Żywca.

Mam nadzieję, że podobała Wam się nasza wycieczka. Zapraszam Was do Żywca, gdyż jest tutaj wiele rzeczy do zwiedzenia.

Reklamy

2 Comments Add yours

  1. Beata pisze:

    też byliśmy niedawno. Niestety mini zoo był zamknięte i oglądaliśmy przez płot 🙂

  2. Mini Zoo jest czynne codziennie oprócz poniedziałków: 10.00 – 17.00.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s