Muzeum Sprzętu Gospodarsta Domowego, czyli spotkaj babcię swojej pralki.

No comments

Wyobraź sobie świat bez sprzętu gospodarstwa domowego, który tak bardzo ułatwia nam życie. Bez zmywarki, pralki, żelazka, kuchenki czy lamp na elektryczność. Brzmi strasznie. Jak uprać sobie ubranie? Jak wyprasować? Jak oświetlić dom wieczorem? Jest takie muzeum na Dolnym Śląsku w Ziębicach, gdzie odkryjecie, że życie bez tych wszystkich znanych nam sprzętów… nie było wcale takie złe. Ludzie szukali sposobów na ułatwienie sobie życia i wiele z nich było zaskakująco odkrywczych.

Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego w Ziębicach to jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie zebrano tysiące przedmiotów, które używano kiedyś – głównie w XIX i na początku XX wieku w domach na Dolnym Śląsku. Znajdziecie tutaj piękną kolekcję starych żelazek z duszą, która można nie tylko obejrzeć, ale też wziąć do ręki, sprawdzić jakie było ciężkie i gdzie ta dusza. Odkryjecie w jaki sposób kiedyś się prało, wyżymało, maglowało, smażyło, piekło, robiło wielkie pierniki i czekoladowe króliki, rozgniatało przyprawy i łupało orzechy. Jednym słowem wszystko co porządna kuchnia mieć powinna.

W Muzeum eksponaty są zaaranżowane tak, abyśmy oglądali je w pomieszczeniach w których kiedyś były używane. Znajdziecie zatem kuchnię, salonik i gabinet. Niektóre eksponaty można dotknąć np. zakręcić korbą pralki klepkowej czy magla, co zdecydowanie podoba się dzieciom.

Prababcia naszej pralki

estock_commonswiki_368280_hPrzez wiele wieków ludzie musieli prać ręcznie. Kobiety, bo to do nich należała ta niewdzięczna praca, zabierały kosze prania nad rzekę i tłukły mokre ubrania łopatką zwaną kijanką. Pranie polegało na tłuczeniu i intensywnym spłukiwaniu. Praca ta wymagała dużo siły.  Z czasem nastąpił postęp!  Odkryto, że można ułatwić pocieranie ubrania, jeżeli się wykorzysta pofałdowana powierzchnię blachy falistej. Tarę trzymało się w misce z wodą i pocierało ubranie, a następnie spłukiwało.  Pierwsze pralki pojawiły się w XIX wieku i były … na korbkę. Jednak ich pojawienie się było prawdziwym postępem i nie każdy mógł sobie na taki sprzęt pozwolić. Pralka była duża w kształcie beczki, w jej środku obracały się elementy, które uderzały o prane ubranie. Nie znano wtedy jeszcze płynów ani proszków do prania, używano płatków mydlanych.Do pralki była przemontowana wyżymaczka w postaci dwóch wałków, przez które przepuszczało się mokre ubranie, dzięki czemu pranie było elegancko wyżymane. Oglądając pralkę zwrócicie uwagę na nóżki – nawet takie sprzęty były estetycznie wykańczane.

Podczas zwiedzania poszukajcie:

  • żelazka na węgiel. Czy wiecie którędy wylatywał dym?
  • łyżew. Nie jest to typowy sprzęt gospodarstwa domowego, ale zimą dostarcza nadal dużo radości. Czy już wiecie jak montowało się łyżwy do nogi?
  • ociekacza do miodu. Podpowiem, że chodzi o ociekanie plastra miodu zatem będą potrzebne dziurki.
  • największej formy do pierników
  • formy do robienia królika z czekolady
  • gofrownicy. Czy da się zrobić gofra bez elektryczności? okazuje się, że jak najbardziej.
  • dziadka do orzechów w kształcie…baby.
  • wózko-laski na zakupy. to mój osobisty faworyt takie proste, a takie sprytne
  • stojak na choinkę, który obraca choinkę i gra kolędy!

Wielkie drzwi do sejfu i niezwykłe zamki

Ponieważ muzeum jest w budynku ratusza to znajduje się tam również pomieszczenie miejskiej kasy, gdzie trzymano pieniądze. Najlepiej duże ilości pieniędzy chroni sejf i właśnie taki niezwykle szczelny sejf z ogromnymi grubymi drzwiami znajdziecie w muzeum. Aby otworzyć drzwi trzeba nie tylko mieć dwa klucze, ale też wiedzieć w jakiej kombinacji nimi obracać. Możecie pogłówkować jak się do sejfu włamać. Może wywiercić dziurę w drzwiach?

Klucze i niezwykłe labiryntowe zamki znajdziecie w sali barokowej muzeum. Ludzie od starożytności szukali sposobów na zamykanie swoich domów. Oczywiście można było skorzystać ze zwykłych zasuw, ale były one bardzo proste do pokonania przez włamywaczy. W mieszczańskich domach w XIX wieku był specjalny służący – odźwierny, którego obowiązkiem było nie tylko otwierać drzwi, ale również pilnować klucza. Powód był prosty klucz był spory, nie dałoby się wrzucić do kieszeni i  jedyny w swoim rodzaju. Jego wyjątkowość polegała na tym, że praktycznie był nie do podrobienia. Dlaczego? Obejrzycie go w muzeum, a zrozumiecie.

Zdjęcia pochodzą ze strony Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego i zostały zamieszczone za zgodą Muzeum.

W Ziębicach warto również:

– obejść bardzo dobrze zachowany po wojnie, ale niestety nie remontowany Rynek.

– zobaczyć Bramę Paczkowską, która jest pozostałością po murach miejskich.

– przejść się po miejskim parku, gdzie znajdziecie dziesięć figur stylizowanych na dinozaury, system kaskad oraz wielkiego ceramicznego orła na wzgórzu, skąd rozpościera się widok na miasto.

Dodaj komentarz